5 sposobów na to, jak uspokoić dziecko w samochodzie

24.11.15



Jazda samochodem z malutkim dzieckiem może być prawdziwym wyzwaniem i utrapieniem, jeśli owe dziecko nie śpi i zaczyna się nudzić albo po prostu ma ochotę powkurzać rodziców swoim donośnym krzykiem.

Jeśli akurat mam to szczęście i jestem pasażerem, zawsze siadam z tyłu auta obok Izuni. Jak zaczyna marudzić, to zabawiam, śpiewam, podaję zabawki, głaszczę, robię minki czy też ładuję smoczka lub butelkę. Gorzej jest, jak jadę sama z maluchem i zaczyna się występ operowy małego urwisa.

Co zrobić wtedy, jak skupić się na prowadzeniu auta, gdy za uchem rozbrzmiewa taka aria, a Ty jesteś przyklejona do kierownicy?

  1. Po pierwsze, nie trać cierpliwości. Bo jak Ty zaczniesz krzyczeć, to dziecko drze się jeszcze głośniej. I tak go przecież nie przekrzyczysz, więc po co zdzierać sobie struny głosowe? Zamiast podnosić głos, zacznij śpiewać. Śpiewaj, śpiewaj ile się da. Ja zawsze zaczynam od piosenki "Pieski małe dwa chciały przejść przez rzeczkę" i najczęściej po chwili już jest cisza. Nie ważne, że fałszujesz! Dziecko nie zwróci na to uwagi, a gdy usłyszy Twój głos, jest szansa, że się uspokoi, a Ty bedziesz mogła skupić się na drodze. Jeśli jednak dziecko jest wyjątkowo nie w humorze, to potrzeba szerszego repertuaru lub powtarzanie tej samej piosenki po sto razy, ale takie powtórki to nawet mamie się w końcu znudzą. Więc jeśli już skończą Ci się piosenki w głowie albo głos odmówi posłuszeństwa (prędzej to drugie:), przejdź do punktu 2.
  2. Miej przygotowaną płytę z piosenkami dla dzieci (chyba że Twój szkrab woli mocniejsze rytmy:). Ewentualnie możesz mieć piosenki na telefonie, ale z własnego doświadczenia wiem, że raczej trudno jest grzebać po telefonie podczas jazdy, a co dopiero podczas jazdy z małym krzykaczem! Jeśli Twoje dziecię jest wybredne tak jak moje i nie pasują mu piosenki w wykonaniu nieznanych mu osób, zrób tak jak ja - nagraj te piosenki w swoim własnym wykonaniu. Nie martw się, nikt tego nie usłyszy, a dziecko nikomu nie wygada, jaki masz "talent" do śpiewania :)
  3. Nie zatrzymuj się ani na chwilę. Nie wiem jak Twoje dziecko, ale moja Izunia krzyczy, jak tylko stanę. Niestety w dużym, zakorkowanym mieście jest to trudne do wykonania. Ale na to też jest sposób. Gdy widzisz czerwone światło, zwolnij i wlecz się jak żółw, byle tylko toczyć się jak najdłużej, a stać jak najkrócej. Jeśli widzisz sznurek aut przed Tobą, to stań w sporej odległości i co chwilę podjeżdżaj kawałeczek, jak tylko usłyszysz marudzenie z tylnego fotelika. Uwaga dla osób nie mieszkających w Irlandii :) - tutaj raczej Cię nie strąbią, bo tu chyba nikomu się nie spieszy, ale w Polsce możesz usłyszeć coś nieprzyjemnego! Więc działaj na własne ryzyko ;)
  4. Kup specjalne lusterko i powieś je na tylnym siedzeniu, tak żeby Twój Aniołek mógł się przeglądać. A przy okazji Ty też możesz zerkać na swoje dziecko w lusterku wstecznym. Zachęć je do zabawy z lustrem, na przykład pytając "Kto tam jest w lusterku?" i odpowiadając "Zobacz jaka mała fajna dziewczynka" itp. Może urwis zajmie się tym na chwilę, próbując zgadnąć, co to za drugie dzidzi tam siedzi:) Moja córeczka bardzo lubi przeglądać się w lustrze, czy to w tym samochodowym, czy tym w domu (w końcu małą kobietką jest, prawda?:). Śmieje się zawsze do swojego odbicia, macha rączką, próbuje dotknąć tą drugą małą dziewczynkę, schowaną w lustrze. A potem mama tylko wyciera upaćkane lustra i szyby.
  5. Jeśli żaden z powyższych sposobów nie działa, to masz dwa wyjścia. Albo jedziesz dalej, a dziecko drze się tak, że Ci uszy odpadają, ale wytrzymujesz to jakoś (bo przecież prędzej czy później uszy będą musiały przywyknąć do tych hałasów, krzyków, płaczów, setek ciekawskich pytań, więc może lepiej prędzej?:). Albo zatrzymujesz się gdzieś i bierzesz marudę na ręce. Chwila bujania i przytulania powinna uspokoić małego zbója - przynajmniej na tyle, by dojechać w spokoju do domu. Ja tam wolę się zatrzymać i wziąć na ręce niż jechać w takim hałasie, bo po prostu nie mogę się wtedy skupić i czasem tracę cierpliwość. A gdy tracę cierpliwość podczas szukania miejsca do zatrzymania, to wtedy przypominam sobie o punkcie 1 :)
Czyż jazda z dzieciątkiem nie jest zabawna? ;) Czasem można zwariować, co nie? A jakie Wy macie sposoby na uspokojenie Waszych dzieci w samochodzie? Co u Was najlepiej działa? Może niektórzy z Was skorzystają z moich rad, a ja czekam na Wasze propozycje!

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Póki co, moja Zosia to w aucie uwielbia jeździć :) Nie płacze, nie krzyczy, nic. Obserwuje i jest ciekawa wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz szczęście! Oby to trwało jak najdłużej! Moja Iza jak była młodsza, to przesypiała całą podróż, a teraz chwilka snu, chwilka obserwacji, a potem dłuuuuuuga chwila marudzenia :)

      Usuń
  2. Zapamiętam te rady na przyszłość kiedy sama stanę przed takimi wyzwaniami! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia wtedy! :) Oby któraś z tych rad się przydała!

      Usuń
  3. Fajne rady :) dobrze że mój mały lubi jeździć w samochodzie :) Piosenka jest dobra na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, piosenka jest najlepsza na wszystko - czy to w samochodzie, czy podczas marudzenia przy jedzeniu, czy przy zasypianiu :) Ale czy tylko moja Iza jest taką marudą? :)

      Usuń
  4. Masz tyle lat co ja, córka ma tak na imię jak moja......ja też często musze się nakombinować , by młodą czyms zająć w aucie, teraz na szczęście juz czyta książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka dobra rzecz. Tylko moja jeszcze nie umie czytać :) Na razie obrazki ogląda albo raczej gryzie strony :) Buźki od mojej Izy dla Twojej Izuni :)

      Usuń
  5. U nas w takich sytuacjach sprawdzała się karuzelka turystyczna. Była miła melodyjka, latające pszczółki. Całość do zawieszenia na tym drążku od fotelika. Uratowała nam życie w niejednej podróży. Bardzo fajna rada z tym lusterkiem. Wypróbujemy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karuzelki nie mamy w aucie, tylko zabawkę zawieszoną nad fotelikiem. Jak Izka zaczyna swoje krzyki, to o zabawce zapomina, no chyba że ktoś siedzi z tyłu i jej tą zabawkę poda :) Karuzela byłaby lepsza! Tylko nigdzie nie widziałam takich turystycznych.

      Usuń
  6. Dla mojego dziecka samochód przez pierwsze 2 lata był najlepszym przyjacielem. Usypiała po minucie spędzonej w środku a kiedy dojeżdżałam z nią do celu to mogłam ją wnieść do domu, przebrać, wykąpać, nakarmić i uwierzcie mi, że podczas wszystkich tych czynności nawet oka nie otworzyła:) To były czasy! A teraz jest już duża i nie ważne czy wyjeżdżamy o 8 rano czy o 2 w nocy ale nigdy nie zasypia, bo mówi, że jej szkoda czasu:) No cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę!! Chciałabym chociaż karmić moją Izę na śpiąco, bo wtedy może by tak nie wybrzydzała :)

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *