Od jakiegoś już czasu nasza Izunia hasa wesoło po domu, szukając guza tu i tam - chociaż ciągle na czworakach czy na stojąco przy mebelkach - ale i tak domek zabezpieczony już być musi! Długo się za to zabieraliśmy, ale wreszcie jest wszystko co trzeba i dzieciak może w miarę bezpiecznie poruszać się po całym domku. Ale zabezpieczenie domu przed ruchliwym maluchem to wcale nie jest taka prosta sprawa! Szczególnie jeśli nie można znaleźć odpowiednich zabezpieczeń.
Zobaczcie, jak my zabezpieczyliśmy nasz domek na 5 różnych sposobów:
1. Na początku - już kilka m-cy temu - założyliśmy osłony na kontakty, żeby małe obślinione paluszki nie dostały kopa. Fajne są takie z dziurką z przodu, żeby można było łatwiej wyjąć osłonkę bez łamania paznokcia.
2. Następnie założyliśmy bramki na schody - i już tu zaczęły się problemy, bo bramki niby uniwersalne, ale na nasze schody za wąskie, i nawet po dokupieniu przedłużki została wielka szpara. Na szczęście mąż wymyślił na to sposób i założył tam kawałek drewienka. Ciekawe tylko, jak długo taka konstrukcja się utrzyma przy silnych szarpaniach naszego urwisa? Na razie ani drgnie, więc jestem dobrej myśli.
3. Ostatnio zabraliśmy się za zabezpieczenie szafek i szuflad - i tutaj totalna porażka! Ale wyboru w sklepach za bardzo nie było. Najpierw masakra z szufladami - może i się nie otwierają już do końca, ale gdy dziecko pociągnie, to otworzy ten centymetr, a centymetr wystarczy, by mały paluszek przytrzasnąć. A co do półek - to nie wiem, kto wymyśla takie zabezpieczenia, że dzieciak w minutę rozpracował je na swój własny sposób - przyklejone zabezpieczenie na szafkę Izunia zaraz oderwała i już się spowrotem przykleić nie chciało. Ale może to i dobrze, bo takie beznadziejne zapięcie było, że nawet dorosły miał problem, by otworzyć (ale tak normalnie otworzyć, a nie tak jak Iza oderwać całość :) Więc by wyciągnąć ziemniaki z półki, musiałabym się z pół godziny mocować z cholerstwem!
Musieliśmy szukać innego rozwiązania i znaleźliśmy magnetyczne gałki. Na szczęście na razie się sprawdzają! Nie trzeba nic przyciskać, odklejać czy siłować się z zapięciem - wystarczy przyłożyć magnetyczną gałkę do półki i otwarte (najpierw w środku trzeba przykręcić mały mechanizm). Cena nie jest zbyt niska, bo prawie 13 euro, ale w opakowaniu są 2 sztuki i jedna gałka, czyli na 2 półeczki starczy. My już całą kuchnię mamy tak obgałkowaną - teraz zastanawiam się nad łazienkami :)
4. Osłonka na kominek - tutaj na szczęście nic nie musieliśmy kupować, bo już była gdy wynajęliśmy ten dom. Ale całkiem przydatna rzecz, szczególnie gdy kominek stoi na marmurowej podstawie, no i gdy chce się zapalić w kominku bez ryzyka poparzenia malucha, który wszędzie by paluszki wpychał. Dodatkowo założyliśmy tam zbędny ochraniacz z łóżeczka, żeby podczas pełzania dzieciak głową nie walnął w metalową kratkę.
5. Osłony na krawędzie stołów - my mamy takie piankowe na stole pod telewizorem. Inne się nie sprawdziły, bo się nie trzymały - co utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie opłaca się kupować zabezpieczeń w komplecie, bo nie wszystko akurat będzie pasować do Twojego domu i tak trzeba będzie dokupywać inne rzeczy. My z całego tego kompletu użyliśmy tylko osłonki na gniazdka i zabezpieczenia na szuflady (a zabezpieczenia na półki poszły w kosz).
Oczywiście nie można też zapomnieć o schowaniu z zasięgu ręki malucha wszystkich środków czystości, leków, trujących roślin czy wszelkich innych niebezpiecznych przedmiotów.
Ale i tak mimo tych wszystkich zabezpieczeń na pewno zdarzy się jakiś guz! Możemy tylko pilnować, by było ich jak najmniej. A Wy mieliście jakieś zabezpieczenia w domku przed ciekawskim maluchem? Jestem bardzo ciekawa, jakie Wy znaleźliście rozwiązania na te półki i szuflady? Może w Polsce jest większy wybór niż tutaj.










