Po półtora roku nadszedł czas, by się rozstać z wielkim, ciężkim, trójgłowym towarzyszem i wymienić go na mniejszy i lżejszy model. Matka miała już dość dźwigania go i mocowania się z nim, a raczej szarpaniny, połączonej często z różnymi "pięknymi" słówkami wydobywającymi się z ust. Poza tym ten stary olbrzym okulał trochę, więc trzeba było szybko powiedzieć mu "Pa, pa". O czym ta matka tutaj plecie? Tylko nie myślcie sobie od razu, że matka wymienia na nowszy model tatusia albo jakiegoś zwierzaka :) Bo zwierzaka matka nie posiada, a u tatusia wszystko jeszcze działa ;)
No wózek nam padł :) Wielki, ciężki jak cholera, z odczepianym nosidełkiem, spacerówką i gondolą - taki 3 w 1 - jak to reklamują. Dobrze nam służył przez długi czas. Na początku - jako wózek z nosidełkiem - sprawdzał się super - wpinało się malucha do nosidła, nosidło do auta, tam maluch mógł sobie spokojnie spać i nie przerywano mu tego snu po dotarciu na miejsce, bo nosidło wraz z dzieckiem wyciągało się z auta i wpinało do podstawy wózka, wyciągniętej z bagażnika (gdzie a propo nic już by nie wlazło). I jazda na sklepy! Pod nosidełkiem miejsca sporo, więc do dużego kosza w wózku można było wiele naładować :) Samo wpinanie/odpinanie nosidełka do wózka nie było zbyt skomplikowane, nawet dla matki-blondynki ;) Tak więc wiele sklepów w tamtych czasach zaliczyłyśmy i wiele dróg tak zjeździłyśmy - zazwyczaj z maluchem śpiącym słodko w nosidełku.
Na bliskie spacerki koło osiedla służyła nam gondola wpinana do wózka. Tam też małej wygodnie było i pospać mogła w spokoju albo poobserwować otaczający ją świat.
Ale jak to zwykle bywa, po kilku m-cach nasza mała przestała być już taka mała i do gondoli się już nie mieściła. Do nosidełka tym bardziej. Trzeba było fotelik samochodowy kupić i na spacerówkę się przerzucić. I wówczas zaczęły się schody. Nowy fotelik oczywiście już nie pasował do wózka i trzeba było spacerówkę upychać do auta - a jak już pisałam wyżej, do bagażnika nic poza bazą wózka by nie wlazło. Tak więc spacerówka musiała wylądować na tylnym siedzeniu, zaraz koło malucha w foteliku. Tak to jest, gdy ma się małe autko. Pakowanie wszystkiego stało się bardzo uciążliwe, a samo rozkładanie czy składanie wózka stało się męczarnią, bo już nie było tak łatwe jak w przypadku tamtych części. Szczególnie nerwy traciło się w sytuacjach, gdy dziecko się darło, a ty spieszyłaś się ze składaniem, żeby zdążyć zanim bilet parkingowy straci ważność.
Izuni też się to nie podobało, bo już nie mogła w spokoju pospać w samochodzie - zawsze usypia nie wtedy, gdy wyjeżdżamy, ale gdy dojeżdżamy już na miejsce i straszna matka musi ją budzić, przenosząc z fotelika na wózek. Tak więc matka miała już dość tej męczarni i szarpaniny z rozkładaniem i składaniem wózka na każdym parkingu - aż się jeździć gdziekolwiek odechciewało na myśl o ponownej szarpaninie! I jeszcze do tego na koniec koło się zepsuło! Wzięło i odpadło! Bo coś tam w środku strzeliło. Więc żegnaj wózku! Fajnie było (z wyjątkami :), ale to już koniec naszego związku!
Trzeba było szybko rozejrzeć się za zastępstwem. Wiadomo, że najszybciej znajdzie się takowe w sklepach. Ale tam ceny powodowały ból głowy! Więc przeszukiwaliśmy różne fora i ogłoszenia, aby znaleźć używane, tańsze wózki. Już nie chcieliśmy takiego 3 w 1, tylko zwykły, lekki, jednoczęściowy wózek typu "parasolka", który w całości pomieści się w moim bagażniku. Oczywiście jak się czegoś usilnie szuka, to tego akurat nie ma. Taki psotny los! Więc o tym, żeby było w komplecie tanio, ładnie i blisko, można było sobie co najwyżej pomarzyć. Po tygodniu przeglądania ogłoszeń, znalazłam 2 prawie idealne wózki - prawie, bo jeden był brzydki, a drugi daleko.
No trudno, pojechaliśmy obejrzeć najpierw ten brzydki. Okazało się, że mimo że sprzedający pisał, że to lekka "parasolka", wcale za lekki nie był, a do typowej "parasolki" daleko mu było. No i do auta z pewnością by mi nie wlazł! Więc zostało drugie ogłoszenie, ok 30 minut drogi od nas. Już się umówiłam ze sprzedawcą na konkretną godzinę następnego dnia, a tu pisze mi nagle wieczorem, czy wiem, że to jest wózek dla lalki, a nie dla dziecka? No w sumie mogłam się domyślić, że coś za tanio! A na fotce wyglądał jak prawdziwy! Te wózeczki to lalki mają chyba lepsze niż dzieciaki! Ale bym się zdziwiła, gdybym tam jednak pojechała i zobaczyła taki mikroskopijny wózeczek :) No Izka raczej by tam nie wlazła - ale przynajmniej do bagażnika mogłabym takie z 4 upchnąć ;)
Znów trzeba było szukać na nowo. Ale po kilku kolejnych bezowocnych dniach stwierdziłam, że mogę tak szukać do wiosny i mam gdzieś szukanie - jadę do sklepu! A co! Akurat w Smyths promocja była i aż tak drogo nie było, a wózek ładny, nowy, no i lekka "parasolka". Izuni też się spodobał i już się na niego w sklepie wdrapywała. Kupiłam. Teraz pewnie tanie ogłoszenia będą się pojawiać jak grzyby po deszczu - jak się już nie szuka :) Wózek już testowany przez nas kilka razy i na razie się dobrze sprawuje, nic nie odpada, lekko się składa i co najważniejsze - do bagażnika się mieści :) Więc na tylnym siedzeniu znów mogę ludzi wozić :)
Zobaczcie sami, jak ładnie wygląda ten nasz nowy wózek - model Dimples, jakby ktoś chciał wiedzieć:
Kolor bardzo mi się spodobał, taki dziewczęcy. Ma odczepiany daszek, oparcie rozkładane do pozycji leżącej, więc dzieciak spać wygodnie może. Podparcie pod nóżki też można wyginać w tę i we w tę. Oprócz tego blokowane koła przednie, jakby ktoś chciał jechać długą prostą. Tylne koła też się blokują, żeby dziecko z wózkiem Ci nie odjechało. Na rączce jest mały wieszaczek na torbę czy plecak, a pod wózkiem kosz z siatki, który do 3 kg ponoć udźwignie. Ciężarów tam nie będę ładować, ale na kurtki czy kocyk w sam raz. Do wózka dołączona jest folia przeciwdeszczowa. Na rączkach można spokojnie torbę powiesić z dzieciowymi rzeczami i wózek nadal stabilnie stoi - a tego właśnie się obawiałam najbardziej, że jak powieszę torbę wypchaną pieluchami, jedzonkiem i chusteczkami, to taki lekki wózek fiknie mi do tyłu. Ale daje radę :) Lekko się go prowadzi, nawet po dziurach w drodze. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to wydaje mi się, że ma zbyt płytkie siedzenie i Izka tak jakoś wystaje z tego wózka. Ale jej raczej to się podoba, bo wtedy więcej świata widzi i ani razu nie marudziła ani wychodzić z wózka nie chciała podczas długich spacerów. Więc na razie jest super!
A jakie są Wasze przygody z wózkami? Jakich używacie lub używałyście? Kiedy się przerzuciłyście na lżejszy wózek? Co sądzicie o tych 3 w 1 oraz o "parasolkach"? A może macie taki model jak ja? Dobry jest? - wytrwa tak gdzieś do 3-cich urodzin? :)
PS. Wpis nie jest sponsorowany - a szkoda, bo nie pogardziłabym kilkoma groszami na pieluchy :)
Izuni też się to nie podobało, bo już nie mogła w spokoju pospać w samochodzie - zawsze usypia nie wtedy, gdy wyjeżdżamy, ale gdy dojeżdżamy już na miejsce i straszna matka musi ją budzić, przenosząc z fotelika na wózek. Tak więc matka miała już dość tej męczarni i szarpaniny z rozkładaniem i składaniem wózka na każdym parkingu - aż się jeździć gdziekolwiek odechciewało na myśl o ponownej szarpaninie! I jeszcze do tego na koniec koło się zepsuło! Wzięło i odpadło! Bo coś tam w środku strzeliło. Więc żegnaj wózku! Fajnie było (z wyjątkami :), ale to już koniec naszego związku!
Trzeba było szybko rozejrzeć się za zastępstwem. Wiadomo, że najszybciej znajdzie się takowe w sklepach. Ale tam ceny powodowały ból głowy! Więc przeszukiwaliśmy różne fora i ogłoszenia, aby znaleźć używane, tańsze wózki. Już nie chcieliśmy takiego 3 w 1, tylko zwykły, lekki, jednoczęściowy wózek typu "parasolka", który w całości pomieści się w moim bagażniku. Oczywiście jak się czegoś usilnie szuka, to tego akurat nie ma. Taki psotny los! Więc o tym, żeby było w komplecie tanio, ładnie i blisko, można było sobie co najwyżej pomarzyć. Po tygodniu przeglądania ogłoszeń, znalazłam 2 prawie idealne wózki - prawie, bo jeden był brzydki, a drugi daleko.
No trudno, pojechaliśmy obejrzeć najpierw ten brzydki. Okazało się, że mimo że sprzedający pisał, że to lekka "parasolka", wcale za lekki nie był, a do typowej "parasolki" daleko mu było. No i do auta z pewnością by mi nie wlazł! Więc zostało drugie ogłoszenie, ok 30 minut drogi od nas. Już się umówiłam ze sprzedawcą na konkretną godzinę następnego dnia, a tu pisze mi nagle wieczorem, czy wiem, że to jest wózek dla lalki, a nie dla dziecka? No w sumie mogłam się domyślić, że coś za tanio! A na fotce wyglądał jak prawdziwy! Te wózeczki to lalki mają chyba lepsze niż dzieciaki! Ale bym się zdziwiła, gdybym tam jednak pojechała i zobaczyła taki mikroskopijny wózeczek :) No Izka raczej by tam nie wlazła - ale przynajmniej do bagażnika mogłabym takie z 4 upchnąć ;)
Znów trzeba było szukać na nowo. Ale po kilku kolejnych bezowocnych dniach stwierdziłam, że mogę tak szukać do wiosny i mam gdzieś szukanie - jadę do sklepu! A co! Akurat w Smyths promocja była i aż tak drogo nie było, a wózek ładny, nowy, no i lekka "parasolka". Izuni też się spodobał i już się na niego w sklepie wdrapywała. Kupiłam. Teraz pewnie tanie ogłoszenia będą się pojawiać jak grzyby po deszczu - jak się już nie szuka :) Wózek już testowany przez nas kilka razy i na razie się dobrze sprawuje, nic nie odpada, lekko się składa i co najważniejsze - do bagażnika się mieści :) Więc na tylnym siedzeniu znów mogę ludzi wozić :)
Zobaczcie sami, jak ładnie wygląda ten nasz nowy wózek - model Dimples, jakby ktoś chciał wiedzieć:
Kolor bardzo mi się spodobał, taki dziewczęcy. Ma odczepiany daszek, oparcie rozkładane do pozycji leżącej, więc dzieciak spać wygodnie może. Podparcie pod nóżki też można wyginać w tę i we w tę. Oprócz tego blokowane koła przednie, jakby ktoś chciał jechać długą prostą. Tylne koła też się blokują, żeby dziecko z wózkiem Ci nie odjechało. Na rączce jest mały wieszaczek na torbę czy plecak, a pod wózkiem kosz z siatki, który do 3 kg ponoć udźwignie. Ciężarów tam nie będę ładować, ale na kurtki czy kocyk w sam raz. Do wózka dołączona jest folia przeciwdeszczowa. Na rączkach można spokojnie torbę powiesić z dzieciowymi rzeczami i wózek nadal stabilnie stoi - a tego właśnie się obawiałam najbardziej, że jak powieszę torbę wypchaną pieluchami, jedzonkiem i chusteczkami, to taki lekki wózek fiknie mi do tyłu. Ale daje radę :) Lekko się go prowadzi, nawet po dziurach w drodze. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to wydaje mi się, że ma zbyt płytkie siedzenie i Izka tak jakoś wystaje z tego wózka. Ale jej raczej to się podoba, bo wtedy więcej świata widzi i ani razu nie marudziła ani wychodzić z wózka nie chciała podczas długich spacerów. Więc na razie jest super!
A jakie są Wasze przygody z wózkami? Jakich używacie lub używałyście? Kiedy się przerzuciłyście na lżejszy wózek? Co sądzicie o tych 3 w 1 oraz o "parasolkach"? A może macie taki model jak ja? Dobry jest? - wytrwa tak gdzieś do 3-cich urodzin? :)
PS. Wpis nie jest sponsorowany - a szkoda, bo nie pogardziłabym kilkoma groszami na pieluchy :)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo się cieszę, że przeczytałaś/przeczytałeś mój post. Podobał się? To będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz tu jakiś ślad po sobie. Możesz napisać komentarz, polubić mnie na Facebooku czy udostępnić ten post Twoim znajomym. Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie jeszcze :)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------







