Bunt roczniaka - 5 sposobów, jak sobie z nim radzić

19.4.16


Na pewno każdy z Was słyszał o buncie 2-latka. A o buncie roczniaka? Jeśli do tej pory nie istniało coś takiego, to moje dziecię zapoczątkuje nowy trend ;) Przygotujcie się zatem na bunt roczniaka w wykonaniu mojego dzieciaka! 

Oczywiście zdarzają się dni, gdy jest grzeczna i spokojna (przez te całe 5 minut :) Ale ostatnio więcej jest dni, gdy wszystko jest na "nie". "Nie" na podłogę, "nie" do zabawek, "nie" do cioci, "nie" owsiance, "nie" pieluszce, "nie" kurteczce, nie, nie, nie! A gdy mówi (albo raczej wykrzykuje) to swoje "Nie, nie, nie!!!", i kręci do tego swoją małą mądrą główką, to najpierw śmieje się z mamy, która już nawet nie próbuje jej przekrzyczeć, by za chwilę rozpłakać się jak bóbr. Taka mała kobietka, a humory już swoje ma! Tylko na rączkach chciałaby być noszona, najlepiej przez cały dzień, tylko owocki i ciasteczka by jadła od świtu do nocy (no i jeszcze książeczki :) Krzykiem i płaczem domaga się, by coś jej dać. Czekam z "niecierpliwością" na etap, gdy zacznie się rzucać w sklepie na podłogę i kopać nogami ;) Na moje "Nie wolno" tylko się uśmiecha, mówi "Be", a i tak sięga rączką.

Jak wkładam do fotelika samochodowego, to tak się wygina, że zapiąć nie można. Wygina się też na podłodze, że nieraz głową o podłogę zahaczy. I gryzie wszystko co dopadnie, już nie tylko zabawki, ale też palce i nogi - oczywiście nie swoje :) A ma czym gryźć! Szczypać też potrafi. Piszczy aż uszy odpadają, a wszystkie myszy z domu uciekają. Marudzi jak jest zmęczona i śpiąca, ale spać nie pójdzie sama - zawsze musi odkrzyczeć swoje, gdy wkładam ją do kojca czy łóżeczka. Głodna - to marudna, ale jak daję jej jeść, to zaciska usteczka albo główkę odwraca, bo tego akurat nie chce. A gdy wreszcie coś wyląduje w jej buzi, to pluje jedzeniem (bo akurat wtedy ma ochotę poudawać autko). Albo wspina się na mnie, a gdy wezmę na ręce, to już chce schodzić - może to nie ręce tak ją kręcą, tylko ta wspinaczka?

A może to nie jest bunt, tylko normalne zachowanie rocznego dziecka? Sama już nie wiem, przy pierwszym dziecku nie wie się takich rzeczy, bo i skąd? Z poradników? Z internetu? Może i wyczytasz tam co nieco, ale przecież każde dziecko jest inne i to, co tam opisują, może nie odnosić się akurat do Twojego malucha. A może to taki wstęp, by przygotować rodziców na ten prawdziwy bunt? Żeby wiedzieli, czego się spodziewać, tylko ze wzmożoną siłą? I żeby później nie byli za bardzo zaskoczeni? (choć i tak pewnie będą). A może to my - rodzice - popełniamy jakiś błąd przy wychowaniu i pozwalamy dziecku na za dużo? Bo jak tylko zapłacze, to na rączki, bo jak tylko krzyknie, to ciasteczko. Nie zawsze tak robimy, ale zdarza się to dość często. A dzieci - małe spryciary - szybko się uczą i wykorzystują to, że mama czy tata nie potrafią znieść długich i głośnych krzyków. Może powinniśmy być bardziej stanowczy? Ale jak tu być stanowczym, gdy patrzą na Ciebie te małe spłakane oczęta? Albo jak zachować powagę, gdy ta słodka buźka tak się do Ciebie uśmiecha, gdy coś zmajstruje?

Bunt czy nie bunt, ale i tak jakoś trzeba go przetrwać. Jak sobie z tym poradzić, żeby całkiem nie zwariować? Zobaczcie na moje sprawdzone 5 sposobów:

1. Musimy zachować cierpliwość (ha ha ha) - wiadomo, że cierpliwość rodzica jest jak naładowana bomba - wystarczy niewiele, by wybuchła. Ale pomyślmy sobie, że ten bunt - jak każdy etap w życiu dziecka - nie będzie przecież trwał wiecznie. Więc bądźmy cierpliwi, starajmy się nie krzyczeć na biednego malucha, który ma teraz w sobie dużo emocji i tylko płaczem czy właśnie tym buntem potrafi te emocje wyrażać. Postarajmy się zrozumieć dzieciaka - w końcu my też byliśmy kiedyś tacy mali i zbuntowani!

2. Śpiewajmy - jeśli cierpliwość nie jest naszą mocną stroną, to musimy zająć głowę czymś innym. A nic tak nie pomaga się rozluźnić jak sfałszowana piosenka w swoim własnym wykonaniu :) Więc śpiewajmy, gdy dziecko marudzi, gdy nie chce jeść, gdy nie chce się ubierać, gdy ucieka z gołą pupcią przy zmianie pieluchy. Nam się humor poprawi, a maluch najwyżej będzie patrzył na nas jak na wariatki. Albo będzie uszy zasłaniał ;) Moja JESZCZE nie zasłania :)

3. Ułatwiajmy sobie niektóre rzeczy, których dziecię nie lubi - dziecko w tym wieku ma mało cierpliwości, więc nie znosi długo czekać, aż mu pieluchę zmienimy czy ubranko założymy - możemy to przyspieszyć, szykując sobie pod ręką krem, rozkładając pieluchę i wyciągając mokre chusteczki, a dla tych wyjątkowo niecierpliwych maluchów, które nie uleżą nawet tej minutki, zamiast pieluchy można ubrać pieluchomajtki i wtedy zmieniasz na stojąco. I jeszcze buciki na rzepy zamiast na sznurówki, kurteczka na zamek zamiast na guziki, bo też szybciej.

4. Odwracajmy uwagę marudzącego dziecka - czy to jakąś zabawką, czy też właśnie śpiewając, mówiąc wierszyk, robiąc śmieszne miny, udając różne odgłosy, np. zwierzątek czy pojazdów (u nas zawsze na topie był miauczący kotek czy szczekający piesek, ale ostatnio wygrywa beczący baranek, a z wierszyków prowadzi "Lokomotywa")

5. Pozwólmy maluchowi na trochę samodzielności - niech sam zdecyduje, co chce ubrać, niech sobie sam wybierze z szafki bluzeczkę, spodenki (a że połowa ciuchów wyląduje wtedy na podłodze, to tylko dodatkowa radość - radość dziecka z bałaganu, a Twoja z tego, że to nie Twoje ciuchy tym razem :) Niech sam spróbuje założyć np. skarpetki. Małe dziecko lubi uczestniczyć w takich prostych czynnościach, więc pozwólmy mu na to, choćby miało to trwać 10 razy dłużej. Niech sam zdecyduje, kiedy i czym się bawić, jak nie chce jeść, to niech nie je - jak już naprawdę zgłodnieje, to pewnie zje wszystko bez wybrzydzania i plucia.

A Wasze maluchy są grzecznymi Aniołkami czy może małymi urwisami? Przechodziliście (lub przechodzicie teraz) przez taki okres buntu? Jesteście w stosunku do dzieci stanowcze? Potraficie odmówić swojemu dziecku? Jak długo potraficie wytrzymać płacz? I jakie macie sposoby, by poradzić sobie z takim małym buntownikiem?

Prawda, że macierzyństwo to wcale nie taka łatwa sprawa? Bywa niekiedy ciężkie i wyczerpujące. Ale i tak je kocham! A wkrótce dowiecie się dlaczego :)

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Punkt 3 i 4 - zdecydowanie tego się trzymaj :) Jak młoda...Iza? będzie starsza najlepiej działa ....zlekceważenie, przeczekanie :) Kiedy moja Iza zaczyna szaleć, np przed snem-siadam, zaczynam czytać jej książkę i czekam aż jej się znudzi :)))) Kiedy ona widzi, że ja nie reaguje - poddaje sie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą książką przed snem muszę kiedyś wypróbować, jak będzie za bardzo fikać :) Tylko pewnie książka musi być trochę nudna, co? Bo przy ciekawej by nie zasnęła ;)

      Usuń
    2. Moje córce nie robi róznicy jaka to książka :) Jest tak nauczona, że nie zaśnie bez czytania :)

      Usuń
    3. A i tak każda mama potrafi nawet najnudniejszą książkę przerobić na taką najciekawszą :)

      Usuń
  2. Hehe, jakbym czytała o mojej Gabi. Tez taki urwiska ;)
    Trzeba przeczekać, później będzie gorzej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już czekam z niecierpliwością na to "gorzej" ;) A urwisy są najlepsze! :D

      Usuń
  3. To juz zaczynam się bać. Też mam roczniaka, ale na razie jest cisza. A może to cisza przed burzą? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością cisza przed burzą! :D Jak nie teraz, to na pewno wkrótce uderzy ta burza ;)

      Usuń
  4. Masz dobre podejście więc nie ma sie czego bać, te bunty sa preludium do tego właściwego buntu nastolatka wiec masz sporo czasu by przywyknąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie mam duuuużo czasu jeszcze do tego buntu nastolatka :) Ale po drodze kilka innych mniejszych buntów się przewinie :) No i z nastolatkiem nie będzie tak łatwo - zabawki mu nie dam, jak będzie marudzić, a na mój śpiew powie pewnie "Mamo nie wyj już tak" ;)

      Usuń
  5. Mając bardzo zbuntowaną od urodzenia czterolatkę mogę powiedzieć, że jedynie spokój nas uratuje- ja ostatnio stosuję metodę zatykania uszu, żeby nie słyszeć krzyku. Jak już Młodej przechodzi wtedy rozmawiamy na spokojnie bez emocji. Nie jest jednak tak kolorowo bo i krzyknąć mi się zdarza. Czego nie pochwalam i jest mi z tym bardzo źle- przynosi to odwrotny skutek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, krzyk rodzi krzyk i potem obie strony się smucą i płaczą. Też wolę na spokojnie, choć czasem jest trudno.

      Usuń
  6. Też to przechodziliśmy/przechodzimy nadal. Bo mam wrażenie, że to trwa od roczku do dwóch lat. Skutecznie wykorzystywałam punkt 2 i 5. U nas działa. Jest delikatna poprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można się spodziewać, że minie z dnia na dzień, co? ;) Jeszcze troszkę i bunt się skończy - a potem pojawi się bunt 3-latka :D

      Usuń
  7. Kochana, powiem Ci, choć to nie będzie pocieszające, że sprawa się rozkręca. Porównując Blanki bunty zaraz po roczku, z tymi, które mamy teraz to tamto to była bajka. :D :/ W każdym razie - ze zdjęcia to ta Twoja buntowniczka wyjątkowo urocza. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No domyślam się właśnie, że teraz to nic w porównaniu z tym, co będzie później! Już się nie mogę doczekać! ;) A na fotkach to zawsze uroczo wygląda - nie ważne czy się uśmiecha, buntuje czy krzyczy :D

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *