5 sposobów na wiosenną chandrę

4.4.16

fot. urodaizdrowie.pl

Urodziny, goście, święta, wiosna, która ciągle przychodzi, by zaraz odejść... To wszystko naraz sprawiło, że ostatnio ogarnęło mnie totalne lenistwo i zmęczenie, nic się nie chce robić, najchętniej cały dzień bym w łóżku leżała i nie wyściubiała nosa spod kołdry. Niestety moje dziecię nie pozwala mi na takie leniuchowanie, więc tyłek trzeba ruszyć i przez dzień jakoś trzeba funkcjonować. A tu chęci na nic nie ma. Chyba mówią na to "wiosenne przesilenie" czy "wiosenna chandra". A czy Was też czasem łapie to dziadostwo?

Przez to wszystko zaniedbałam ostatnio angielski i kurs fotograficzny. Miałam się zapisać po świętach na następny kurs, a tu już kolejny tydzień mija i jakoś zabrać się za to nie mogę. A tyle jeszcze innych rzeczy chciałabym zrobić, tyle mam zaczętych zadań, że nie wiem, za co się najpierw zabrać, więc siedzę i nic nie robię. Muszę szybko zacząć działać, bo inaczej wiosna minie, lato minie i kolejna chandra mnie złapie - tym razem jesienna!

Jak więc pozbyć się tej wiosennej chandry? Jak ją przepędzić na dobre? (albo przynajmniej do przyszłego roku). Takie oto sposoby są podobno najskuteczniejsze:

1. Dobry jest ruch, świeże powietrze, czyli witajcie spacery, żegnaj kanapo! Ale jeśli wyglądasz przez okno, a tam wciąż leje i leje, a słońca nie widziałaś już tak długo, że nie pamiętasz jak wygląda, to na spacery nie ma się ochoty. Chyba że lubisz w kałużach się taplać i uczestniczyć na żywo w walce pomiędzy parasolką a wiatrem :) A po domu to można jedynie za dzieckiem biegać tam i spowrotem. Choć to też jakiś tam ruch jest :) Więc jeśli u Ciebie paskudna pogoda i poprawy nie widać, to może zmień pogodę i wyjedź tam, gdzie jest ciepło. Kilka dni z rodzinką w słonecznym miejscu, zmiana otoczenia, odpoczynek, ucieczka od codzienności i monotonii - to chyba najlepszy sposób na chandrę, ale niestety nie zawsze można go zrealizować. Więc zostają kolejne punkty.

2. Dobrze jest zająć się czymś, zamiast siedzieć i nic nie robić. Najlepiej czymś, co cieszy, co sprawia przyjemność, realizować swoje pasje, swoje hobby. No ale łatwiej mówić niż zrobić, szczególnie gdy naprawdę NIC Ci się nie chce i wolisz siedzieć na tej kanapie. Ale musisz się zmusić, bo inaczej będziesz tak tkwić w tym stanie aż do lata, a z każdym dniem Twój humor będzie coraz gorszy. Więc chwyć w wolnej chwili książkę, popstrykaj zdjęcia, ugotuj coś specjalnego - jeśli lubisz spędzać czas w kuchni, tańcz, maluj, pisz bloga, a jeśli już tak bardzo przykleiłaś się do tej kanapy, to zawsze możesz ulubiony serial obejrzeć :) Takie oderwanie się na chwilę od codziennych obowiązków pomaga.

3. Można wyjść gdzieś z przyjaciółmi, spotkać się z żywymi ludźmi, a nie tylko wirtualnie czy telefonicznie. No ale dla rodziców takie wyjścia bez dzieci dość często nie są możliwe, chyba że wieczorem, w pojedynkę i na zmianę, ale wtedy zazwyczaj już się nigdzie nie chce wychodzić. A jechać z dzieckiem to często wyprawa jak na Marsa - zbierasz się godzinę, a potem po pół godziny już chcesz wracać, bo dziecko marudzi, bo niegrzeczne, bo wcale nie odpoczywasz, tylko niepotrzebnie nerwy tracisz. Więc może zaproś przyjaciół do siebie. Takie spotkanie na żywo na pewno poprawi Ci humor.

4. Odpowiednia dieta też może pomóc. Podobno czekolada działa cuda - szczególnie ta gorzka :) Bo ma dużo magnezu, który poprawia nastrój. Więc właśnie teraz możemy się nią objadać (no chyba że ktoś nie ma już miejsca na nią po tych wszystkich świątecznych ciastach - wtedy chwytajcie owocki :) I na spacerek ze zdrową przekąską! Ale oczywiście nawet przy jedzeniu trzeba zachować umiar, więc tak 3 kostki czekoladki na dzień, a nie cała tabliczka!

5. Zadbaj o siebie. Zmień fryzurę, odwiedź kosmetyczkę, idź na masaż, jak lubisz zakupy, to poszalej po sklepach - ale koniecznie sama, bez dziecka jęczącego, bo w towarzystwie małego marudy to odechciewa się włóczenia po sklepach. Zmiana wyglądu, relaks, zadbane paznokcie i włosy sprawią, że poczujesz się piękniej. A jak czujemy się piękne, to nawet deszcz nas już nie wkurza (tak bardzo).

Teraz muszę tylko zacząć realizować te punkty i żegnaj ty cholerna chandro! Na początek idę po czekoladę :) A Wy co jeszcze dopisałybyście do tej listy?

fot. kobietamag.pl

You Might Also Like

22 komentarze

  1. Punkty 1,3 i 5 - zdecydowanie popieram :)Ba! Ja je nawet stosuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zamierzam wszystko łączyć - będę biegać po świeżym powietrzu z córcią, pstrykając zdjęcia i przegryzając czekoladą (by mieć siły na bieganie :) A na zakupy czy na kawę ze znajomą, więc takie dwa w jednym :)

      Usuń
  2. U mnie też ostatnio spadek formy był , ale skończyło się na przeziębieniu , teraz nic nie mogę mówić . Mąż się cieszy , że w końcu się nie drę :) Oby się u Ciebie tym nie skończyło . Pomysły na pokonanie lenia , świetne tylko żeby się tak chciało ,jak się nie chce :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze choć, że pisać możesz :) Zdrówka życzę :)) Teraz mąż się cieszy, ale później nadrobisz sobie to darcie, co nie? ;) Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko!

      Usuń
  3. Ja dzisiaj odżyłam. Pogoda była przepiękna, więc prawie cały dzień spędziłyśmy na dworze. Oczywiście już zdążyłam spiec sobie nos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak Wam fajnie! Ja wciąż czekam aż słońce wylezie na dłużej niż 5 minut! Bo nawet ubrać małej w tym czasie nie zdążę!

      Usuń
  4. Mi bardzo pomaga wyjście na powietrze i słońce, dużo słońca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się już tak dużo dużo słońca!!! A na razie mam dużo dużo deszczu :(

      Usuń
  5. Myślę, że wszyscy powinniśmy zastosować się do Twoich rad:) To byłby doskonały początek wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na pewno nie zaszkodzi też tym, którzy chandry nie mają :)

      Usuń
  6. Dokładnie tak :)
    Już się nie mogę doczekać spacerów :D
    Jak tylko moje szkraby wyzdrowieją ruszamy w teren :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę szybkiego powrotu do zdrowia dla Gabi i Edwarda! Coraz cieplej będzie, to spacerki coraz przyjemniejsze :)

      Usuń
  7. Wszystkie punkty mam zaliczone. ;) A zmiana otoczenia bardzo ważna. W weekend robiliśmy sobie wypady na łono natury i od razu mi lepiej. :) Ale przy takim słońcu jak było w ostatnie dni, to nie może być inaczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczęłam odhaczać te punkty :) Wczoraj czekoladka, dziś spacer, park i kawka w mieście, bo akurat ciepło było, a jutro fryzjer :)

      Usuń
  8. W zasadzie chyba nie mam nic do dodania :) Wszystkie punkty realizuję i faktycznie odnotowuję poprawę nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super :) Ja na razie testuję, który sposób najlepszy :)

      Usuń
    2. A ja znalazłam świetne rozwiązanie na irlandzki deszcz.Zamiast odmawiać sobie spacerów tylko dlatego że pada deszcz,kupiłam sobie kalosze,płaszcz przeciwdeszczowy,a córce taki lekki kombinezon na deszcz i odtąd co dzień chodziłyśmy na spacery a w drodze powrotnej pozwalałam małej skakać w kałużach i bawiłyśmy się zawsze tak świetnie,że okazało się,że nie musi być ładnej pogody,żeby było fajnie:)

      Usuń
    3. To chyba zainwestuję w kalosze i płaszcze przeciwdeszczowe - jak tylko Iza zacznie sama chodzić, to ruszamy na kałuże :) Bo teraz z nią w wózku to by nie było takiej zabawy :)

      Usuń
  9. U nas był ostatnio trudny czas, bo syn miał operację, a potem wróciła zima, ale jednocześnie dzieją się fantastyczne rzeczy, więc wiosenna chandra nie ma ze mną szans :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę zdrówka dla synka i oby jak najwięcej tych fantastycznych rzeczy działo się tam u Ciebie na Szczycie, by ta chandra Cię nie dopadła nigdy! :)

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *