Kiedy doba jest za krótka. 5 sposobów na to, jak zorganizować swój wolny czas

29.2.16


Ostatnio czuję, że dzień jest za krótki i noc za szybko nadchodzi. Kilka miesięcy temu też tak się czułam (klik tutaj), z tym że wtedy dni były zwariowane i czasu brakowało, a teraz nawet nocy mi brakuje. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio poszłam spać o 23 czy o północy - zawsze zastaje mnie 2-ga w nocy. A rankiem leżę nieprzytomna, dopóki ciągnięcie za włosy i ucieczka na drugi koniec łóżka małej pupci bez pieluchy, nie zmotywują mnie do ruszenia własnego tyłka. 

Tak czasem się dzieje, gdy człowiek myśli, że ze wszystkim da sobie radę i bierze jeszcze więcej rzeczy na swoje barki. Pomyślałam tak i ja. Raz w tygodniu chodzę na angielski, dołożyłam 2 razy w tygodniu kurs fotografii, a oprócz tego codzienne sprawy z blogowaniem, czytaniem i komentowaniem innych ciekawych blogów. I mojego bloga ostatnio trochę zaniedbuję z braku czasu właśnie. Jeszcze dochodzi oczywiście dom, sprzątanie, dziecko na głowie i takie tam małżeńskie obowiązki. Najlepiej by było zrezygnować z czegoś, ale nie chcę z czegokolwiek rezygnować, bo wszystko to sprawia mi przyjemność (no może oprócz sprzątania :) Za dnia czasu nie mam zbyt wiele na moje przyjemności, bo dziecko drzemie nieraz godzinę, a nieraz 20 minut. Więc na dłuższe zadania tylko wieczory zostają, które przeciągają się do późnej nocy.

Ale sama chciałam, więc nie ma co narzekać. I nawet nie zamierzam narzekać, tylko muszę sobie to wszystko lepiej zorganizować. A jak najlepiej zorganizować swój wolny czas, którego jest tak mało, a tak wiele rzeczy do zrobienia? Ja mam taki plan:

1. Zaplanuj sobie cały tydzień, dzień po dniu. I trzymaj się tego choćby nie wiem co.

Rozpisz sobie każdy dzień, co masz wtedy zrobić, od poniedziałku do piątku. A w weekendy jestem zwykle offline, odpoczywam z rodzinką i zbieram siły na kolejny tydzień. No i kiedyś trzeba sprzątnąć i zrobić zakupy. Ale całe 5 dni do Twojej dyspozycji. Zobacz kiedy masz te chwile dla siebie i zaplanuj je. Ja zazwyczaj mam krótszą chwilę około południa, gdy córcia śpi, a na obiad za wcześnie, oraz dłuższy czas wieczorem. Więc 2 razy dziennie mogę coś zaplanować.

Na przykład taka rozpiska: jednego dnia około południa czytam i komentuję Wasze blogi, bo lubię czytać co tam u Was ciekawego, wieczorem jadę na angielski, a po powrocie piszę posta u siebie. Następnego dnia około południa kończę swoje wypociny, bo poprzedniego wieczora po powrocie z angielskiego mój mózg jest już zwykle przeładowany i padam na monitor po napisaniu 2 linijek - a i tak zastaje mnie 2 w nocy. Wieczorem mam kurs foto i już nic więcej wcisnąć tam nie mogę, bo jest dużo czytania i przeglądania stron.

A kolejnego dnia trzeba zadanie domowe z fotografii odrobić, czyli biegać po całym domu za dzieckiem, próbując uchwycić jakiś fajny i piękny moment - ewentualnie może być tylko moment - bez pięknego i fajnego, byle tylko był nieporuszony i dobrze wykadrowany, a to wcale nie łatwe przy takim ruchliwym dziecku jak moja Izka! Potem trzeba przejrzeć te sto wypstrykanych zdjęć, by stwierdzić, że tylko 3 się jako tako nadają do publicznego pokazania. A jak mam wyjątkowego pecha i żadne się nie nadaje, to trzeba sesję powtórzyć - a to już zadanie na następny dzień, bo teraz już światła odpowiedniego nie ma, a mała modelka też już nie chce współpracować. Fotografowanie dziecka wcale nie jest takie proste, jak mi się wcześniej wydawało! No chyba że śpi :)

Kolejne dni w podobny sposób się toczą. Jak Izka za dnia pozwala (czytaj: śpi grzecznie i długo), to nawet drugi post można skrobnąć albo conieco na necie posiedzieć. Tylko trzeba się trzymać tego swojego planu, bo jak raz coś zmienisz, to wszystko się sypie. Ja się nie trzymałam, bo w zeszłym tygodniu zamiast pisać posta wieczorem, tylko "zerknęłam" na Fejsa i już cały plan do tyłu. Więc - patrz punkt 2-gi.

2. Ograniczaj kontakt z Facebookiem i innymi socialami, bo to samo zło :)

Wciąga cholerstwo i nawet jak zamierzasz zerknąć tylko na 5 minut, co się tam ciekawego dzieje, to wiadomo, że opamiętasz się dopiero po 2 godzinach. Trudno całkowicie odciąć się od tego, ale może spróbuj nie zerkać na Fejsa co 5 minut, czy ktoś dał Ci lajka. I lepiej nie zaczynaj dnia z Fejsem, telefonem, netem, bo kawa Ci ostygnie, zanim wszystko ogarniesz. Najlepiej zostaw to sobie na koniec dnia, gdy wszystko inne już zrobisz. Ciężkie zadanie przede mną, ale może uda się w tym tygodniu! Bo w zeszłym nie wyszło :(

3. Zostaw dziecko z tatą i zamknij się w łazience, sam na sam ze sobą, swoimi myślami i ... laptopem :)

Ucieczką taką zyskasz dodatkową godzinę na nadrobienie zaległości, a może nawet na Fejsie dłużej będziesz mogła posiedzieć :) Niekiedy już za pół godziny usłyszysz walenie w drzwi czy wołanie o pomoc - ale nie reaguj, rób swoje, tata też człowiek i problem ogarnie - nawet jeśli jest to ten bardzo cuchnący problem :) Wiadomo jednak, że główne miejsce spotkań i zabaw to salon, a na kanapie najwygodniej się siedzi i już nawet naznaczyłaś tam swoje miejsce wgniecionym odciskiem własnego tyłka. Ale musisz nieraz się schować w bezpieczny kącik, bo inaczej ten mały człowieczek będzie Cię wciąż szarpał za nogę, próbując się wspinać na Ciebie, czy też będzie chciał napisać za Ciebie posta lub komentarz. Więc chowaj się raz na jakiś czas :)

4. Określ sobie w minutach czas na wykonywanie jakiejś czynności.

Godzina na bloga, pół godziny na Fejsa, godzina na fotografię itd. Ale to raczej nie dla mnie, bo ja zawsze tu 5 minut dłużej posiedzę (czytaj: godzinę dłużej), tam kolejne 5 minut dłużej i już ranek nastaje. Ale jeśli akurat Ty znasz się dobrze na zegarku, to może Ci się uda :) Nie dla mnie więc miksowanie wszystkiego naraz - wolę jedno czy dwa zadania dziennie, by skupiać się tylko na nich i nie musieć wracać do nich następnego dnia. Jakbym chciała robić wszystko naraz, to pewnie nic bym nie zrobiła. Takie rozwiązanie dla mnie tylko w sytuacjach wyjątkowych, gdy coś wcześniej wypadnie i musisz zrobić wszystko w ciągu jednego dnia.

5. Wstawaj wcześniej lub w ogóle nie chodź spać.

A ile czasu dla siebie będziesz wtedy mieć! Taaak, już to widzę - wstawać wcześniej! Ha ha! Szczególnie ja - taki śpioch, co mnie siłą od ukochanego łóżka odrywać muszą! To już wolę w nocy posiedzieć dłużej niż być na nogach od 6 rano. A o spaniu w ogóle to nawet nie ma o czym gadać - ja spać muszę i kropka!

Czy więc uda mi się realizować to wszystko według mojego planu? Niedługo się przekonam. Zawsze byłam zorganizowana i lubiłam wszystko zaplanować. Wiadomo jednak, że przy dziecku czasami plany się sypią i trzeba być bardziej elastycznym. Trzeba to wziąć pod uwagę. Więc można działać według planu, ale z nastawieniem, że nieraz coś nie wyjdzie i nieraz trzeba ten plan zmodyfikować, by się dostosować do sytuacji.

Podziwiam tych z Was, którzy umieją się dobrze zorganizować, a mają o wiele więcej spraw na głowie, mają więcej dzieci czy też godzą jakoś opiekę nad dziećmi z pracą. Zdradźcie mi proszę Wasze tajne sposoby :) A Wy dziewczyny planujecie czy robicie wszystko spontanicznie?

You Might Also Like

24 komentarze

  1. Pisałam ostatnio na FB z prośbą o podanie sposobu na rozciągnięcie doby. Wchodzę i jest. Tylko wprowadzenie tego w życie byłoby chyba niemożliwe - zacznę od tego, że działam raczej na spontanie, wiec pierwszy punkt pogrążyłby mnie już na wstępie :)

    Dodam jeszcze, że śpię 3-4 h i już nijak nie mam, z czego sobie obciąć, a słyszałam, że spać trzeba. Tak ludzie gadają! I tak mi smutno, bo moja doba zawsze będzie za krótka.

    Teraz, kiedy piszę ten komentarz, jest po 2:00, wiec jeszcze jakieś 2 godziny pracy, a potem lulu. Tobie życzę słodkich snów i porządnej dawki energii z rana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Tobie zostaje tylko ucieczka za dnia do bezpiecznego miejsca ;) Bo rzeczywiście nie masz już z czego ciąć tego snu :)

      Usuń
  2. Ja teraz odkrywam dobrodziejstwa planowania posiłków na cały tydzień, głównie obiadów i kolacji. Jest plan, czasem coś poprzestawiam, bo zapomnę wyjąć wieczorem mięso z zamrażarki ;), ale ogólnie wiem, co mam robić, lodówka zapełniona produktami, nie muszę biegać do sklepu, bo czegoś zapomniałam albo szukać jakiś przepisów- bo wszystko już na mnie czeka w zeszyciku :) Polecam- to też pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu, nerwów i trochę też pieniędzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to planowanie obiadów na cały tydzień to zabieram się już od jakiegoś czasu, ale jakoś tak schodzi i schodzi. Może w końcu się uda, bo wymyślanie codziennie co na obiad, jest męczące. Muszę sobie w takim razie kolejną listę przygotować :)

      Usuń
  3. Punkt 5 zdecydowanie by rozwiązał sprawę. Nie chodzić spać i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - tyle ekstra czasu i to w ciszy i spokoju! Tylko ile by tak człowiek wytrzymał?

      Usuń
  4. Mój dzień to totalny spontan :) ja bez mediów społecznościowych długo nie wytrzymuje, bo to moje okno na świat blogowy i coraz bardziej także zawodowy... :)
    Za to nie oglądam w ogóle tv, jak już to konkretny program na playerze lub film (by ominąć te paskudne reklamy, które trwają nieskończoność!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno wytrzymać bez mediów społecznościowych, ale można ograniczyć ich korzystanie, np. raz dziennie, a nie co godzinę wchodzić :) Ja właśnie staram się teraz tak robić :)

      Usuń
  5. Ja bardzo chciałabym zorganizować mój dzień, niestety przy dwójce małych dzieci niczego tak naprawdę nie można być pewnym trzeba być ciągle elastycznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przy dwójce to już nie jest tak prosto coś zaplanować!

      Usuń
  6. Ja podjęłam decyzje i powoli wycofuje sie z sieci. Zbyt mocno to wciaga i zbyt wiele czasu zajmuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie są te "zjadacze czasu" - nawet się nie orientujemy, kiedy mija kolejna godzina przed komputerem, telewizorem czy telefonem.

      Usuń
  7. Jak ja się zamykam w łązience to mam na milion pewność, zę będą się tak długo dobijać póki nie wyjdę. Njajwiększy efekt widzę właśnie tak, jak Kasia, kiedy odpuszczam sobie internet. Tylko problem polega na tym, ze nie do końca mogę, bo jak inaczej promować swoje rękodzieło ? I się kółko zamyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli najlepiej szybko zrobić na necie to co konieczne i od razu wyjść, zanim nie zainteresują nas inne rzeczy. Tylko łatwiej mówić niż wykonać!

      Usuń
  8. Ostatni punkt - uśmiałam się. Oj też bym chciała tak móc, ale ciężka sprawa! :D W rezultacie godziny mojej pełnej aktywności bardzo się skracają. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja próbuję wcześniej wstawać, ale jakoś nie wychodzi :) Za wygodnie w łóżeczku :) Więc zostaje mi tylko siedzenie po nocach i jestem wtedy mniej połamana niż jakbym szła spać wcześniej.

      Usuń
  9. Planowanie jest bardzo pomocne; ja wieszam karteczki na lodówce ale z ilością zadań do wykonania nie można przesadzać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lodówce - dobry pomysł. Tylko u nas miejsca nie ma, bo tam same magnesy z podróży :) Więc ja karteczki wkładam do etui na telefon i tylko wykreślam :)

      Usuń
  10. Widzę, że nie jestem jedyna, dla której 24 godziny to wystarczająco za mało. Ale uwierz mi, że nie trzeba być matką, a też można nie mieć czasu. Pies i przyjaciele i szkoła, to prawie jak mały dzidziuś.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy narzeka na brak czasu. Może kiedyś ktoś wymyśli taki zatrzymywacz czasu, żeby wszystko spokojnie zrobić ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. "W ogóle nie chodź spać" to chyba jedyna rada żeby ze wszystkim zdążyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak by było najlepiej! A jaka wtedy doba byłaby długa! :-D

      Usuń
  12. Eh...skąd ja to znam :):) też często zastaje mnie północ albo jeszcze dalej, wszyscy juz smacznie śpią a ja z ręką w nocniku bo jeszcze to do zrobienia, tamto, sterta łachów do uprasowania :( masz rację trzeba planować:) jak mamy plan to przynajmniej zrobimy to co ważne :) bo pewnie nie umieścimy na liście facebooka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak zrobię sobie listę rzeczy do zrobienia, to jakoś sprawniej mi idzie odhaczanie tych rzeczy - bez listy niektóre wylatują mi z głowy - ale może to przez ten wiek, bo pamięć już nie ta i lepiej sobie wszystko zapisywać? :)

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *