Gdy się nie spodziewasz, to się spodziewasz... Czyli najkrótsza w historii kariera fotografa

28.6.18


Życie czasami potrafi być zaskakujące... 

Miałam plany na ten rok, dokładnie wiedziałam co chcę robić i zaczęłam już realizować moje marzenia. W połowie roku, czyli gdzieś teraz właśnie, miałam mieć już rozkręcony trochę własny biznesik fotograficzny, miałam mieć swoją stronę z fotografią i miałam mieć pełno klientów. Miałam rzucić nielubianą pracę i zająć się wyłącznie swoim biznesem. Taki miałam plan. Takie miałam marzenia. 

Ten rok miał być przełomowy. I zaczął się dla mnie wyśmienicie, bo wreszcie zamiast tylko marzyć i mówić o tym, otworzyłam moje własne domowe studio fotograficzne i po ogłoszeniu się na pewnym forum dla mam, dostałam więcej odpowiedzi niż się spodziewałam, chętnych na sesje dziecięce było tak wiele, że musiałabym chyba nie spać po nocach, żeby wszystkich przyjąć. Pewnie skusiła ich niska cena, bo jako początkujący fotograf dziecięcy nie chciałam szaleć z cenami - a chciałam nabrać więcej doświadczenia fotografując inne dzieciaczki niż moja córcia, i w różnym wieku. 

I tak pod koniec stycznia zaczęłam spełniać wreszcie moje marzenia, miałam pierwszą sesję z uroczymi małymi modelkami i pierwszych zadowolonych klientów. Wreszcie odczułam, że robię to co lubię i że ta cała nauka na kursach nie poszła na marne. Przez cały luty i marzec miałam jeszcze następne sesje i wiele, wiele nieprzespanych nocy, które spędziłam na obróbce zdjęć. Bo niektórzy chyba myślą, że robienie zdjęć to takie hop siup i gotowe. Rzeczywiście sama sesja trwa może z godzinkę, ale dopiero potem zaczyna się ta prawdziwa zabawa ze zdjęciami. I powiem Wam, że ta obróbka zdjęć z sesji zajmowała mi naprawdę dużo czasu, nawet kilka-kilkanaście dni siedziałam nad jedną sesją - a raczej nocy tylko, bo za dnia nigdy czasu nie było. Ale wiadomo jak to jest na początku, chciałam żeby wszystko było idealnie, nie mogłam się zdecydować które zdjęcia wybrać, więc obrabiałam więcej niż zamierzałam. Pewnie z czasem opracowałabym jakiś system, żeby ta obróbka zajmowała mi mniej czasu. No ale nie zdążyłam już tego zrobić, bo musiałam przerwać moją "karierę" fotografa. 

Najpierw miała to być krótka przerwa, bo urodziny córci, bo Wielkanoc. Potem córcia była chora, później był urlopik i tak minął cały kwiecień. Od maja miałam się wziąć znowu za fotografię, ale najpierw była pourlopowa niechęć do wszystkiego, potem znowu córcia chora, później mnie rozłożyło i tak minął maj. A teraz mija kolejny miesiąc i nawet nie wiem kiedy zleciał, a ja nic a nic z tą fotografią nie zrobiłam! Bo ciągle zmęczona chodzę, taka senna jakaś i bez energii. Pomyślicie pewnie, że to starość :) Może i tak. Ale też coś jeszcze...

Zabawne jak to życie się układa... Gdy masz już wszystko zaplanowane i zaczynasz pomalutku realizować te swoje marzenia, zaczynasz rozkręcać wreszcie ten swój biznesik, zaczynasz iść ścieżką, którą wybrałaś i która Ci się podoba... A tu nagle życie szykuje Ci niespodziankę! I to taką naprawdę wielką! Takie wielkie WOW! Niespodziankę, której się zupełnie ale to zupełnie już nie spodziewałaś! Niespodziankę w postaci dwóch malutkich kreseczek na teście ciążowym! :) No serio, jak się nie spodziewasz, to się spodziewasz :) A zabawne jest to, że calutki zeszły rok staraliśmy się o drugie dziecko i nic nie wychodziło. I gdy wreszcie odpuściliśmy i postanowiłam zająć się swoją karierą, to nagle coś zaskoczyło :) I jeszcze dowiedziałam się o tym, że jestem w ciąży, kilka dni po swojej pierwszej sesji. No naprawdę życie jest zaskakujące!

Pierwsze miesiące były ciężkie, bo nie chciałam rezygnować z zaplanowanych już sesji, a byłam ciągle zmęczona i senna. I tak dużo sesji musiałam odmówić, bo już nie wyrabiałam (sorki mamusie z forum, ale teraz już wiecie, czemu nie mogłam Was wszystkich przyjąć na sesje). A przecież teraz dziecko nr 2 jest ważniejsze niż moja fotografia. I dlatego ta przerwa stała się taka długa i wciąż się ciągnie. I nie wiem, czy potrwa jeszcze tydzień, miesiąc czy 2 lata! Wszystko zależy od mojego samopoczucia, bo teraz rządzi ten mały człowieczek w moim brzuszku :) Chociaż chciałabym porobić jeszcze kilka sesji póki jeszcze mogę się zginać i ruszać, bo niedługo nie będę przecież widzieć czubka swoich butów :) Ale już teraz czuję się nieraz taka wielka i ciężka, więc nie wiem czy się zdecyduję na robienie sesji. No chyba że swojej :) W każdym razie zostało mi jeszcze troszkę czasu - całe 3 m-ce :)

A co będzie potem? Macierzyński, dwójka dzieci, jedno w przedszkolu, drugie przy mamusi, czasu mniej dla siebie (albo zero). Czy moja kariera fotograficzna to już przeszłość? Czy rzeczywiście była ta najkrótsza kariera fotografa w historii? A może jednak znajdę czas na fotografię i będę nadal nabierać doświadczenia, tylko że ponownie na własnym dziecku? Bo przecież taki maleńki słodki model będzie ze mną non stop :) Może tylko ta moja kariera musi poczekać? Może za 2 czy 3 lata znów wrócę :) 

A póki co cieszę się ogromnie, że znów jestem w ciąży, że znów mogę to wszystko przeżywać, ten rosnący brzuszek i urocze kopniaczki pod żebrami :) I co z tego, że stało się to akurat w momencie, gdy najmniej się tego spodziewałam, gdy właśnie zaczęłam się zajmować fotografią i rozkręcaniem własnego biznesiku? Po prostu jedno marzenie ustąpiło drugiemu marzeniu :) Bo marzyłam i o fotografii, i o drugim dziecku. No to teraz jest czas na drugie dziecko, a na fotografię przyjdzie znowu czas...




PS. A tutaj (klik) i tutaj (klik) możecie sobie przypomnieć, jak wyglądała droga do mojej krótkiej kariery fotografa i jakie napotykałam przeszkody na tej drodze.

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Gratulacje, kochana i wszystkiego dobrego dla Was, a że życie pisze własne scenariusze nie przejmując się naszymi planami to prawda, jednak ja się przekonałam, że dla każdego jest przygotowana jego własna droga, zazwyczaj dużo lepsza niż ta, ktorą sobie sami wymyślamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To mam nadzieję że ta moja nowa droga będzie ekstra!

      Usuń
  2. Ogromne gratulacje. Tak jest z reguly, jak sie odpusci to samo wraca, a jak sie czegos bardzo chce to czasami to marzenie niechcacy mozna zablokowac. My nadal marzymy o domu, ale...chyba trzeba bedzie odpuscic :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :D Masz rację, nieraz trzeba odpuścić i przestać o tym myśleć. I wtedy pojawia się niespodzianka :) Oby Wam też wyszło z tym domkiem, gdy już odpuścicie ;)

      Usuń
  3. Ja od kilku miesięcy zajmuję się swoją "karierą", ale nadal nic nie zaklikało i nie zaszłam w ciążę :(
    Bardzo Ci gratuluję i pamiętaj, że na kariere czas się zawsze znajdzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Fotografia nie ucieknie :) Kariera może poczekać. A Tobie życzę by wreszcie "zaklikało" :D

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *