Jak zrobić kuchnię z kartonu dla dziecka

25.5.18


Pudła, pudełeczka, kartony - z pewnością każdy z Was ma to w swoim domu. Nieraz wypchane po brzegi różnymi dziadami, a nieraz zalegają gdzieś puste na stryszku, bo kiedyś na coś mogą się przydać. Tak jest? :)

Ja chomikowanie pudeł zaczęłam pod koniec zeszłego roku, gdy wymyśliłam, że na 3-cie urodziny córci zrobię dla niej dużą kuchnię. I tak gromadziłam i gromadziłam te pudła, przytaszczałam z pracy te duże i twarde, a pewnego dnia zobaczyłam w pracy wielki kartonowy i błyszczący stojak z Ferrero i dowiedziawszy się, że gdy będzie już pusty, to go wyrzucą, to od razu powiedziałam, że w takim razie ja go rezerwuję :) I tylko czekałam aż klienci wyjedzą te wszystkie Ferrero! No i wreszcie wyjedli i mogłam olbrzyma zabrać do domciu. I tak aż pół pokoju zapchałam tymi wszystkimi kartonami i pudłami. Dobrze że mamy jeden pokój ekstra, gdzie nikt nie mieszka i nikt nie zagląda, bo inaczej na zawał by padł, widząc jaki tam bajzel :) 

Urodziny się zbliżały, pudła leżały, a ja nie miałam ani pomysłu, ani ochoty, ani czasu żeby zabrać się za tą kuchnię. Nawet pomyślałam, żeby sobie odpuścić i po prostu kupić gotową kuchnię. No ale ceny ostatecznie mnie zniechęciły do kupna i wreszcie 2 tygodnie przed urodzinami, w połowie marca, zaczęłam działać :) Jak już zaczęłam układać pudła i rozmyślać jak to może wyglądać, to powróciła energia i chęci do samodzielnego wykonania. A i czas się znalazł - późnym wieczorem i w nocy, nieraz nawet do 2 czy 3 w nocy siedziałam, zapominając o śnie.

A oto moje upolowane pudło z Ferrero i początek mojej zabawy: 


Na necie szukałam inspiracji i kilka kuchni mi się podobało, ale żadna nie miała wszystkiego, czego bym chciała w swojej kuchni (sorry - tzn. w kuchni mojej córci :) Bo ja chciałam i tylną ściankę z okienkiem, i szufladki, i zasłonkę z przodu, i to, i tamto... Czyli taki miks z kilku kuchni. Ale w samodzielnym wykonaniu fajne jest właśnie to, że możesz sobie zrobić taki miks i stworzyć idealną kuchnię dla swojego dziecka :)

No to jedziemy z tą kuchnią!

Zaczęłam od ułożenia pudeł - w środku jest kilka mniejszych, żeby wszystko stabilniej stało i by nie runęło, gdyby córka chciała się oprzeć :) Pudło-piekarnik po lewej stronie pomalowałam wewnątrz farbą na czarno i wycięłam drzwiczki. Do pudła-szafki po prawej przykleiłam w środku półeczkę. 


Jak poniżej widać, w drzwiczkach od piekarnika wycięłam mały prostokąt i od środka zakleiłam ten otwór kawałkiem przeźroczystej i sztywnej folii. To tak żeby można było kukać, jak się obiadek piecze w środku :)  Wycięłam też otwory na szufladki - pod piekarnikiem i nad szafką. Z tymi szufladkami to się nieźle namęczyłam - piłowałam nożykiem po nocy, odstraszając myszy hałasem :) Ciężko się było przebić przez grubą warstwę kartonu i jeszcze musiałam uważać, żeby nie ciachnąć poza narysowane linie. 


A wysuwane szufladki to oczywiście kolejne pudełeczka - zakosiłam córci pudełka po jakiejś grze :) Na przodzie tylko dokleiłam kawałki kartonu, ciut większe niż otwór, żeby mi szufladki nie wpadły całkiem do tego otworu.


A na blacie wycięłam dziurę na zlew. Miskę kupiłam, bo nie miałam takiej aluminiowej. Kran zrobiłam z butelki po mydle w płynie i też jest wetknięty w wyciętą małą dziurę. Nie przyklejałam ani kranu ani zlewu, żeby można było je wyciągać. Dzięki temu do kranu można nalać wodę i córcia może zmywać, a potem wylać wodę ze zlewu :) A z czarnego twardego brystolu wycięłam kółka-palniki na kuchenkę i przykleiłam je.


Z takich zatyczek do balonów zrobiłam uchwyty do szufladek. I tylko je przebiłam przez karton i się trzymają bez kleju, nawet jak córcia mocno szarpnie za szufladkę (a czasem szarpie naprawdę mocno :)


A tutaj pomalowane farbkami dla dzieci uchwyty do szufladek oraz pokrętła do kuchenki zrobione z nakrętek po mleku.


Pomalowałam na biało drzwiczki od piekarnika oraz od szafki, żeby nie było tak błyszcząco wszędzie. A w środkowej części pod zlewem dokleiłam 2 półeczki (bo półeczek nigdy za wiele :)


Tutaj na drzwiczki i na szufladki nakleiłam ozdobny papier, bo nie podobały mi się takie całkiem białe. Dla dziewczynki kuchnia musi być kolorowa przecież :) A zatyczki do balonów sprawdziły się także jako uchwyty do szafki.


A tu piekarnik z drewnianą rączką, która jest przykręcona małymi śrubkami.


I piekarnik wewnątrz, z półeczką, pomalowany na czarno.


Tutaj ogromny przeskok w robocie - w jedną noc zrobiłam całą tylną ściankę z okienkiem i tak się spieszyłam, że nawet nie zrobiłam fotek, jak z tą ścianką się męczyłam. Bo najpierw musiałam wymierzyć wszystko i wyciąć z pudeł odpowiednie kawałki, bo ta tylna ścianka to chyba z 5ciu części się składa. Poukładałam to wszystko na podłodze i tam kleiłam. Okienko, czyli paseczki z czerwonego grubego brystolu, także dokleiłam. Następnie całość dokleiłam do kuchni i przewróciłam kuchnię na leżąco, żeby się docisnęło. Tak sobie to leżakowało przez godzinę albo dłużej  (w nocy to już nawet czasu nie liczyłam i jak szłam spać, to zawsze byłam zaskoczona, że to już ranek prawie :)


A gdy kuchnia sobie tak leżakowała, zajęłam się drobniejszymi rzeczami, jak np. przymocowaniem pokręteł czy szyciem zasłonki na okno. A gdy postawiłam ponownie kuchnię na nogi i okazało się, że tylna ścianka się dobrze trzyma, nakleiłam na ściankę samoprzylepną tapetę. Tutaj też trochę się namęczyłam, docinając wszystko. W sumie to chyba wygodniej byłoby nakleić tapetę przed doklejeniem całej tylnej ścianki. Będę pamiętać o tym, gdybym kiedyś robiła następną kuchnię ;)


A tak wygląda tylna ścianka od tyłu. Widać tu, że składa się z kilku części. Bo już nie miałam takiego wielkiego kawałka w całości.


A tutaj kranik z pokrętłami - i znów przydały się zatyczki do balonów.


Kuchnia prawie gotowa.


Tak się prezentowała w dniu urodzin córci. Z wyposażeniem od cioci. Bo każda mała kuchareczka musi mieć swoje małe garnki i talerzyki :)


Jeszcze takie szczególiki przy pokrętłach (żeby nie ustawić zbyt dużej temperatury - a co! :)


A tymi pokrętłami można oczywiście swobodnie kręcić - dzięki temu, że do nakrętek dokleiłam od dołu zatyczki do balonów (i znów te zatyczki się przydały :) I tylko przebiłam je przez karton.


I jeszcze zegarek ze ścieralną godziną - przykleiłam tam kawałeczek samoprzylepnej białej folii suchościeralnej, dzięki czemu można zmieniać godzinę :)


Tutaj zestaw do herbatki, kawki i tostów, dzięki któremu piję teraz najlepszą herbatkę na świecie i jem najlepsze tościki, zrobione przez moją córcię :)


A to tak żeby było wiadomo, do kogo ta kuchnia należy :) Teraz mama ma swoją, a córcia swoją. Komu lepszy obiadek wyjdzie? :) Napis znów na folii suchościeralnej.


Tutaj doszła jeszcze zasłonka pod zlewem, żeby bajzel w środku zasłonić. Przymocowana na drewnianej belce. Tak samo firanka na oknie i rączka na drzwiach piekarnika. To jedyne rzeczy wykonane i przykręcone przez tatusia małej kuchareczki. A reszta jest made by mama :)


Na koniec dorobiłam jeszcze 2 półeczki u góry. Obklejone ozdobnym papierem.


I przyklejone klejem na gorąco.


I kuchnia gotowa! Wreszcie! Po 2 tygodniach tłuczenia się po nocach. I ma wszystko co chciałam. Tylną ściankę z okienkiem, wysuwane szufladki, mnóstwo półeczek, zasłonkę, wodę w kranie, obracane pokrętła. No i cały ten uroczy bajzel :)


I jak Wam się podoba końcowy efekt? Powiem Wam, że ja się nie spodziewałam, że wyjdzie to tak fajnie! Mnie się podoba nawet bardziej niż te wszystkie sklepowe kuchnie (mówiąc tak nieskromnie :) No i jeszcze ten błyszczący blat jest ekstra!


No i taniej wychodzi :) Wydałam może z 20-30 euro. Czyli z 3-4 razy mniej niż kosztują tutaj kuchnie w sklepach! 

Kupiłam tylko: 
- tanią farbę białą i czarną (która mi się jeszcze przyda przy następnych takich wyczynach), 
- ozdobny papier, 
- tapetę samoprzylepną,
- miskę, 
- czarny i czerwony twardy brystol - takie małe kawałeczki,
- klej do kartonu, 
- materiał na firankę. 

A reszta to to co miałam w domu czy przytargałam z pracy. Czyli: 
- pudła i kartony, 
- nakrętki po mleku,
- zatyczki do balonów,
- kawałek sztywnej przeźroczystej folii,
- butelka po mydle w płynie,
- pisak i folia suchościeralna, 
- farbki dziecięce. 

Oprócz tego przydały się: 
- nożyczki, 
- ostry nożyk, 
- klej na gorąco, 
- igła z nitką,
- linijka,
- oraz przede wszystkim duuużo cierpliwości :) 

A do tego świetna zabawa przy wykonaniu i wielka satysfakcja, że super wyszło. Więc jeśli lubicie takie zabawy w DIY i macie w domu trochę tych rzeczy z powyższych, to do roboty :) Dzień Dziecka się zbliża. Albo każda inna okazja jest dobra, by dać dziecku taki czy inny własnoręcznie wykonany prezent. Mam nadzieję, że komuś z Was ta moja instrukcja krok po kroku kiedyś się przyda - albo chociaż skorzystacie z kilku moich pomysłów :)


A co sądzi o swojej kuchni moja córcia? Też jej się podoba i uwielbia tam coś pichcić. Czasem wychodzi jej lepszy obiad niż mamie :)






Dobrze, że ja takiego bajzlu nie mam w swojej kuchni (no dobra, może mam, ale nie codziennie :)


Na koniec pozdrawia Was panienka z okienka ze swojej własnej wypasionej kuchni :)


A że zostało mi jeszcze kilka pudeł i trochę materiałów, to z pewnością kiedyś coś jeszcze wykombinuję :) Już nawet kilka rzeczy chodzi mi po głowie! Bo przecież wkrótce kolejne święta, wkrótce kolejne urodziny...




----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli podobał Ci się ten post, daj mi znać :) 
Będę wdzięczna za komentarz, lajka na Fejsie 
czy udostępnienie tego posta Twoim znajomym. 
Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie jeszcze!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Mega imponujący efekt! Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Starałam się, żeby fajnie wyszło. I chyba wyszło :D

      Usuń
  2. Pieknie wyszło! Moja córka nie miała nigdy ciągot do takich zabawek i kupna kuchenka kurzy sie na tarasie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Izka za to uwielbia się tam bawić :) Na razie nie zapowiada się, by kuchenka miała się zakurzyć - co najwyżej zalać wodą z tych wszystkich garnków i kubeczków :) Ale na szczęście blat jest wodoodporny :)

      Usuń
  3. Świetny pomysł! Bardzo fajna realizacja i to na pewno jedna z najlepszych zabawek dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Zabawka naprawdę udana i mam nadzieję że posłuży córci kilka lat :)

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *