Ostatnio całkowicie pochłonęło mnie DIY i szyłam, cięłam, kleiłam, malowałam :) To moje nowe szaleństwo zaczęło się jakiś m-c temu od uszycia podusi-chmurki dla mojej córci (którą pokazałam Wam o tutaj - klik). Od tego czasu przybyło u nas kilka "gratów", własnoręcznie przeze mnie wykonanych, a w szafce czekają materiały na kolejne. Gdyby ktoś otworzył teraz tą moją szafkę z tymi wszystkimi materiałami typu "bo to może się kiedyś przydać", pomyślałby pewnie, że to albo graciarka tam mieszka albo wariatka :) No bo na co komu puste rolki po papierze toaletowym, sto różnych guzików, kłębek wstążek czy pusta butelka po piwie???
Ale spokojnie - zanim ktoś wyśle mnie do wariatkowa, od razu wyjaśniam, że na wszystkie te rzeczy czeka drugie życie, bo w mojej głowie jeszcze mnóstwo pomysłów! Takie własnoręcznie wykonane rzeczy bardzo cieszą, a jak się można wspaniale zrelaksować przy ich tworzeniu! I chociaż niekiedy zajmują więcej czasu niż zakładałam, a z pewnością więcej niż kliknięcie "Kup teraz" na ebayu czy allegro, to nadal będę tworzyć i tak się relaksować podczas tych krótkich wolnych chwil tylko dla mnie :)
A teraz chodźcie podziwiać te moje najnowsze - ośmielę się powiedzieć - dzieła ;)
Na pierwszy ogień idzie moje ostatnie dzieło - miś z ręcznika. Miała to być robota na 5 minut, a przeciągnęła się do kilku dni - później wyjaśnię dlaczego. Pomysł zaczerpnęłam z tego oto filmiku:
Jak widać na filmiku, nie jest to za bardzo skomplikowane i niewiele potrzeba, żeby wykonać takiego misia. Przygotujcie więc sobie nieduży ręcznik, kilka gumek i wstążkę, i do roboty :)
Mój miś stracił na początku głowę :)
Ale zaraz ją odzyskał :)
Zrobienie misia w takiej postaci jak na filmiku zajęło mi kilka minut. Ale stwierdziłam, że taki on goły, łysy i przydałoby się go ulepszyć. I to ulepszanie zajęło mi kilka dni właśnie, bo działałam tylko jak dziecię spało, czyli tu godzinka, tam pół godzinki i dopiero po kilku dniach misio był gotowy. A jak go ulepszyłam? Najpierw rozcięłam mu nogi pośrodku i zszyłam je tak, by były dwie osobne. Tak samo zrobiłam z łapkami.
Pozszywałam wszystkie dziury i odstające miejsca, by małe paluszki mojej córci nie mogły tam grzebać i by nie rozerwały miśka na strzępy :) Najwięcej było na głowie tych dziur. Doszyłam tasiemkę z przodu i z tyłu oraz na łapkach, żeby było bardziej kolorowo i żeby wyglądało jak bluzeczka (a może dlatego, żeby nie było widać, jak brzydko zszyłam łapki ;) Gumki przy uszach i szyi zastąpiłam grubym sznurkiem (takim do mięsa), bo znając moje dziecię, z tymi gumkami to ona dałaby sobie radę :)
No twarzy chyba! :) Więc chwyciłam czarną nitkę i doszyłam oczka, nosek i buźkę, żeby jakąś tam twarz miał :) Prościej i szybciej byłoby zrobić oczka i nos z guzików, ale przy moim dziecku, które wciąż wszystko pcha do buzi i wszystko chce odrywać, bezpieczniej jest, gdy guzików nie ma.
Na koniec zrobiłam stópki - zszyłam trochę nogi na końcu, żeby się lekko wyginały. I wreszcie gotowy miś mały :)
Jak Wam się podoba moja wersja ręcznikowego misia? Ja jestem z niego bardzo dumna, z trzech powodów: po pierwsze - to moja pierwsza taka uszyta maskotka, po drugie - Izuni się podoba i lubi się nim bawić, a po trzecie - mój mąż widząc misia, spytał, czy go kupiłam :) Czyli chyba nieźle się prezentuje ten mój misiak (albo mężuś z bliska mu się nie przyglądał ;) No sami powiedzcie, czyż nie jest z niego słodziak i przystojniak? :)
Zostawmy już tego misia i przejdźmy do następnej rzeczy. Tym razem będą to klocki - niby nic niezwykłego, ale jednak takie inne niż wszystkie :) Pomysł na takie klocki wypatrzyłam na stronie BabyFirstTv o tutaj - klik. Na tej stronce można znaleźć wiele inspiracji!
U mnie oczywiście znów wersja by me :) Potrzebne nam będą klocki oczywiście (wystarczą 4), nożyczki, dwustronna taśma klejąca, przeźroczysta taśma klejąca, papier, ołówek lub długopis oraz kredki.
Najpierw wycinamy odpowiedni kawałek papieru, który otoczy nasze klocki z wszystkich stron. Na złączone klocki przyklejamy dwustronną taśmę z wszystkich stron, a następnie przyklejamy biały papier.
Teraz rysujemy obrazki jakie tylko chcemy i malujemy je kredkami (starsze dzieci mogą same pokolorować).
Jeśli ktoś chce, może rysować i malować przed przyklejeniem. Gdy nasze dzieła są już gotowe, obklejamy je przeźroczystą taśmą - dla bezpieczeństwa, żeby dziecko nie urwało czy nie zjadło papieru, a także po to, by klocki ładnie się błyszczały :) Na koniec rozcinamy nożykiem klocki i mamy już nasze klockowe puzzle gotowe do zabawy.
Można też takie puzzle wykonać z szerszych klocków i zamiast własnych rysunków, nakleić gotowe obrazki, tak jak jest to pokazane na filmiku. Ale ja tam wolałam spróbować swoich sił w malarstwie ;) I chyba wyszło nieźle, co? Izuni się podobają i składa na razie po swojemu żyrafę czy domek, więc nieraz wychodzi się przez komin, a nieraz żyrafa stoi na głowie ;)
I jeszcze na koniec pokażę Wam moją drugą uszytą podusię - tym razem gwiazdkę - bo po chmurce zostało mi sporo materiału i żal było nie wykorzystać :) To już był wyższy poziom trudności niż ta chmurka, bo i kształt trudniejszy, i szycia więcej, a jeszcze szyłam bardzo ciasno, nauczona poprzednimi błędami :) I tutaj już koniecznie polecam narysować wcześniej na kartce szablon gwiazdki i potem przypiąć go do materiału i wycinać. A reszta wykonania taka sama jak w przypadku chmurki. I jak Wam się podoba ta moja gwiazdka?
Na razie tyle tych moich prac, ale to jeszcze nie koniec :) Co sądzicie o tych moich własnoręcznych robótkach? Zachęciłam kogoś z Was do szycia i takiej zabawy? A może stworzyliście już coś podobnego? Jeśli tak, to pochwalcie się swoimi zdolnościami!
Najpierw wycinamy odpowiedni kawałek papieru, który otoczy nasze klocki z wszystkich stron. Na złączone klocki przyklejamy dwustronną taśmę z wszystkich stron, a następnie przyklejamy biały papier.
Teraz rysujemy obrazki jakie tylko chcemy i malujemy je kredkami (starsze dzieci mogą same pokolorować).
Jeśli ktoś chce, może rysować i malować przed przyklejeniem. Gdy nasze dzieła są już gotowe, obklejamy je przeźroczystą taśmą - dla bezpieczeństwa, żeby dziecko nie urwało czy nie zjadło papieru, a także po to, by klocki ładnie się błyszczały :) Na koniec rozcinamy nożykiem klocki i mamy już nasze klockowe puzzle gotowe do zabawy.
Można też takie puzzle wykonać z szerszych klocków i zamiast własnych rysunków, nakleić gotowe obrazki, tak jak jest to pokazane na filmiku. Ale ja tam wolałam spróbować swoich sił w malarstwie ;) I chyba wyszło nieźle, co? Izuni się podobają i składa na razie po swojemu żyrafę czy domek, więc nieraz wychodzi się przez komin, a nieraz żyrafa stoi na głowie ;)
I jeszcze na koniec pokażę Wam moją drugą uszytą podusię - tym razem gwiazdkę - bo po chmurce zostało mi sporo materiału i żal było nie wykorzystać :) To już był wyższy poziom trudności niż ta chmurka, bo i kształt trudniejszy, i szycia więcej, a jeszcze szyłam bardzo ciasno, nauczona poprzednimi błędami :) I tutaj już koniecznie polecam narysować wcześniej na kartce szablon gwiazdki i potem przypiąć go do materiału i wycinać. A reszta wykonania taka sama jak w przypadku chmurki. I jak Wam się podoba ta moja gwiazdka?
Na razie tyle tych moich prac, ale to jeszcze nie koniec :) Co sądzicie o tych moich własnoręcznych robótkach? Zachęciłam kogoś z Was do szycia i takiej zabawy? A może stworzyliście już coś podobnego? Jeśli tak, to pochwalcie się swoimi zdolnościami!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podobało się? A może niezbyt? Ale i tak daj znać :)
Napisz komentarz, daj lajka na Fejsie albo udostępnij mój post Twoim znajomym.
Możesz też wszystko na raz - nie pogniewam się ;)
Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie jeszcze!
Napisz komentarz, daj lajka na Fejsie albo udostępnij mój post Twoim znajomym.
Możesz też wszystko na raz - nie pogniewam się ;)
Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie jeszcze!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Moje dziecko codziennie mnie czymś zaskakuje! Wczoraj rano siedzę sobie spokojnie na kibelku, a tu ni stąd ni zawąd pojawia się w łazience mały Tuptuś i radośnie woła "Mama!". Prawie z kibla zleciałam, tak się wystraszyłam :) Otóż moje dzieciątko właśnie wczoraj zdecydowało, że już pora samej wychodzić z łóżeczka - a co ma zawsze czekać, aż ktoś łaskawie po nią przyjdzie i ją stamtąd wyciągnie, jak sama może wyjąć szczebelki i nawiać! No to się zaczyna! :) Chyba już nie pośpimy spokojnie nad rankiem, a być może nawet i w nocy będzie mieć ochotę na spacerki do naszego pokoju!
- Tak Słoneczko, wiem. Jesteś teraz duuuużą dziewczynką!
- Duuuu!
- I już nie jesteś dzidzi. Nie ma już dzidzi.
- Didi! Nie ma! Nieeee ma!
Właśnie mija rok od naszej przeprowadzki do Limerick! To może powinnam zmienić nazwę bloga na "Stara w wielkim mieście", bo taka nowa to już tutaj nie jestem ;) Ten rok spędzony tutaj przyniósł mi wiele pozytywnych zmian. Ale zanim do tego doszło, trzeba było stare miejsca pożegnać. Zapraszam Was w sentymentalną podróż w przeszłość :)
Szok! Mówię Wam! Ja - kompletne beztalencie w sprawach krawieckich - wzięłam do ręki igłę i nitkę i prawie 2 godziny bawiłam się w krawcową! I jakiś tam efekt zamierzony wyszedł :) To oznacza tylko jedno - KAŻDY potrafi, jeśli tylko chce! Zobaczcie sami, co ja tam wyczarowałam - może idealne to to nie jest, ale i tak cieszy, bo to moje pierwsze "dzieło" własnoręcznie wykonane :)
Już od jakiegoś czasu zabierałam się za uszycie podusi-chmurki. Myśl ta narodziła się w mojej łepetynie po wyprowadzce mojej córci do własnego pokoiku, gdy przetrząsałam internet w poszukiwaniu inspiracji do urządzenia królestwa mojego Szkraba (zobaczcie sobie tutaj, jakie fajne rzeczy znalazłam - "Pomysły na pokój dla małej księżniczki"). Zamiast kupować, postanowiłam sama zrobić podusię-chmurkę dla mojej Izuni. Szalona ja! - która igły nie trzymała chyba od czasów techniki w podstawówce! No ale jak się matce coś umyślało, to koniec kropka! Więc pewnego deszczowego dnia, gdy dziecię słodko drzemało, wyciągnęła matka cały sprzęt i do roboty!
Co jest więc potrzebne do wykonania takiej podusi?
- Niewiele :) Nawet niewiele talentu może być :)
- Oczywiście niezbędny jest jakiś materiał. Ja kupiłam mały skrawek, ale można też wykorzystać cokolwiek innego nadającego się do szycia, co nam zalega w półce czy szafie.
- Przyda się też igła z nitką, nożyczki i ołówek.
- A na koniec jakieś wypełnienie podusi - ja wykorzystałam puch ze starej rozprutej poduszki, którą i tak miałam wyrzucić.
- Jeszcze przyda się odrobina ciszy i spokoju, ale to nie jest niezbędne, bo może ktoś z Was woli szyć przy tupocie małych nóżek i przy ciągłym kukaniu tej małej główki z wszystkich stron :)
Gdy już mamy wszystko pod ręką, możemy zabrać się do pracy. A raczej do zabawy, bo to naprawdę świetny relaks :) Najpierw musimy obmyślić sobie, jaki kształt będzie mieć nasza chmurka. Ja postawiłam na taką prostą na dole i 4 hopki na górze :) Tak na pierwszy raz postanowiłam nie szaleć za bardzo ;) Na lewej stronie materiału rysujemy ołówkiem kształt chmurki i wycinamy go. Można też wcześniej narysować chmurkę na dużej kartce, wyciąć ją i taki wykrój przyłożyć do materiału, spiąć szpilkami i wtedy ciachać. Ale moja wersja jest dla tych, którzy dużych kartek czy szpilek w domu nie posiadają ;)
Gdy już mamy naszą chmurkę wyciętą, to wycinamy drugą taką samą. I tu już taki papierowy wykrój lepiej by się sprawdził niż przyłożenie pierwszej chmurki do materiału, bez spinania, bo tnąc tak, zawsze co nieco się poruszy i dwie części nie będą dokładnie takie same. Ale co tam! Idealne nie musi być, prawda? :) Ale taka mała rada dla Was (i dla mnie na przyszłość) - zainwestuj w szpilki :)
Teraz wywijamy zszytą chmurkę na prawą stronę. Choć jak tak teraz patrzę na to zdjęcie, to za bardzo chmurki to nie przypomina - raczej jakąś czapkę dziwną albo samochodzik :) No ale kto powiedział, że to musi wyjść chmurka? ;)
Trzeba teraz puch włożyć do środka i uformować tak, by chmurka bardziej chmurkę przypominała :)
A na koniec zostało jeszcze zszyć ten otwór. Troszkę się z tym męczyłam, bo nie umiem tak od wewnątrz zszywać (no w sumie to w ogóle nie umiem szyć :)
I gotowe! Teraz już chyba nieco lepiej się prezentuje, co nie? I chmurkę przypomina :)
Izunia testuje dzieło mateczki :) Sukces! - podusia wytrzymała przytulanie, rzucanie i walenie o ścianę :) Czyli coś może jeszcze z matki będzie!
Gdy już mamy naszą chmurkę wyciętą, to wycinamy drugą taką samą. I tu już taki papierowy wykrój lepiej by się sprawdził niż przyłożenie pierwszej chmurki do materiału, bez spinania, bo tnąc tak, zawsze co nieco się poruszy i dwie części nie będą dokładnie takie same. Ale co tam! Idealne nie musi być, prawda? :) Ale taka mała rada dla Was (i dla mnie na przyszłość) - zainwestuj w szpilki :)
Mamy teraz dwie części, powiedzmy że równe :) To chwytamy za igłę i zszywamy wokół krawędzi. I znów mała rada zarówno dla Was, jak i dla mnie samej - lepiej zszywać ciaśniej, żeby później małe paluszki dziur nie wywierciły :)
Nie zapomnijcie zostawić kawałeczka nie zaszytego, żeby potem tamtędy puch wepchnąć. Ja zostawiłam za mały i troszkę mi się rozpruło, gdy wielką łapą puch tam upychałam - ale człowiek wciąż się uczy na własnych błędach, więc następnym razem będę pamiętać, że lepiej większy otwór zostawić :)
Teraz wywijamy zszytą chmurkę na prawą stronę. Choć jak tak teraz patrzę na to zdjęcie, to za bardzo chmurki to nie przypomina - raczej jakąś czapkę dziwną albo samochodzik :) No ale kto powiedział, że to musi wyjść chmurka? ;)
Trzeba teraz puch włożyć do środka i uformować tak, by chmurka bardziej chmurkę przypominała :)
A na koniec zostało jeszcze zszyć ten otwór. Troszkę się z tym męczyłam, bo nie umiem tak od wewnątrz zszywać (no w sumie to w ogóle nie umiem szyć :)
I gotowe! Teraz już chyba nieco lepiej się prezentuje, co nie? I chmurkę przypomina :)
Izunia testuje dzieło mateczki :) Sukces! - podusia wytrzymała przytulanie, rzucanie i walenie o ścianę :) Czyli coś może jeszcze z matki będzie!
Jak Wam się podoba to moje własnoręcznie wykonane "dzieło"? Jak na pierwszy raz, może być? I co z tego, że nie wyszło idealnie, ale jest wielka satysfakcja, że sama to zrobiłam :) I powiem Wam, że tak mi się spodobało takie tworzenie, że na pewno na tej podusi-chmurce nie poprzestanę :) Materiału jeszcze mi zostało trochę, a i w szafie kilka starych ciuchów, które też można przerobić na coś fajnego. Już mi świta w głowie kilka pomysłów :) Jak coś jeszcze stworzę, na pewno Wam pokażę.
A Wy wolicie kupić czy sami zrobić? Macie talent do takiego tworzenia? Jeśli nigdy nie próbowaliście, to zachęcam! Próbuj i twórz - satysfakcja gwarantowana (nawet bez talentu ;) W końcu Do It Yourself teraz rządzi!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podobało się? A może niezbyt? Ale i tak daj znać :)
Napisz komentarz, daj lajka na Fejsie albo udostępnij mój post Twoim znajomym.
Możesz też wszystko na raz - nie pogniewam się ;)
Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie jeszcze!
Napisz komentarz, daj lajka na Fejsie albo udostępnij mój post Twoim znajomym.
Możesz też wszystko na raz - nie pogniewam się ;)
Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie jeszcze!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------




































