Ucieczka z łóżeczka naszego Koteczka, czyli czym mnie dziecię zaskakuje?

5.10.16


Moje dziecko codziennie mnie czymś zaskakuje! Wczoraj rano siedzę sobie spokojnie na kibelku, a tu ni stąd ni zawąd pojawia się w łazience mały Tuptuś i radośnie woła "Mama!". Prawie z kibla zleciałam, tak się wystraszyłam :) Otóż moje dzieciątko właśnie wczoraj zdecydowało, że już pora samej wychodzić z łóżeczka - a co ma zawsze czekać, aż ktoś łaskawie po nią przyjdzie i ją stamtąd wyciągnie, jak sama może wyjąć szczebelki i nawiać! No to się zaczyna! :) Chyba już nie pośpimy spokojnie nad rankiem, a być może nawet i w nocy będzie mieć ochotę na spacerki do naszego pokoju!

W sumie taka sytuacja była do przewidzenia, ale mimo to zawsze to jest szok, że to już się stało, że znów czegoś nowego się nauczyła. Rośnie nam mała spryciara! Przytupta i ładuje się na nasze łóżko ze swoimi zdobyczami - a to jakiś ciuch z mamy szafy przywlecze, a to książeczek sto, a to misia, kotka i 50 innych zabawek, że całe łóżko zawalone i mama musi na skraju leżeć. I paluszkiem tylko pokazuje, co czytać teraz, a mama nawet patrzeć nie musi i z zamkniętymi oczami czyta, bo już wszystkie książeczki na pamięć zna. A po chwili zsuwa się z łóżka i tupta tam i z powrotem, znosząc kolejne skarby. Jak się mamie zdrzemnie na 5 minutek, to po otwarciu oczu widzi istny armageddon - połowa ciuchów rozrzucona po podłodze (a tak się dawniej cieszyłam, że mam otwartą garderobę! :), pieluchy zawsze same wychodzą z paczki, a zabawki same przyczłapują z jej pokoiku. A na pytanie, kto zrobił ten bajzel, zawsze pada ta sama odpowiedź - "Mama". No dzieci raczej nie kłamią, więc może rzeczywiście mama lunatykuje i taki bajzel sama robi? ;)

Nie dość że mądre to to jest, to jeszcze strasznie głośne i rozgadane, co zresztą widzieliście w poprzednim poście (o tutaj). Codziennie uczy się czegoś nowego i powtarza jak papuga wszystkie słówka, więc teraz trzeba bardziej uważać na to, co się mówi, bo taki maluch najszybciej wychwytuje właśnie te "najpiękniejsze" słówka! Czasem śmieszy mnie to jej powtarzanie i przychodzi mi na myśl Joey z "Przyjaciół", z odcinka jak się uczył francuskiego :) Kojarzycie? 


Czasami tak to właśnie wygląda, prawda? Z tym, że dzieci są bardziej kumate :) Ale tylko spróbuj się pośmiać z tej naszej małej gaduły, to od razu mina w podkówkę i foch, że się mama z niej naśmiewa! Taka wrażliwa jest chyba :) 

A jak studiuje uważnie te wszystkie książeczki! A ostatnio nawet gazety i czasopisma ją zainteresowały. Z uwagą ogląda każdą stronę, przygląda się każdemu obrazkowi i literkom. Zamiłowanie do czytania ma chyba po tatusiu, a po mamusi to takie uważne oglądanie wszystkich szczegółów. Chce, żeby jej mówić, jaka to literka - może sama już chce czytać, bo nie podoba jej się intonacja mamy? :) Na podłodze mamy taką matę-puzzle z dużymi literkami i wyciąga te literki (przy okazji robiąc kolejny bajzel, ale to już szczegół :) I potrafi już wskazać kilka literek, np. U czy H, bo bawimy się tak, że ja pokazuję jej najpierw literki i mówię, że to jest U jak ucho czy H jak huśtawka, a ona oczywiście załapuje wszystko z szybkością taką jak biega! A biega jak torpeda :) Więc już wkrótce to ona będzie czytać mamie książki :)

Mała spryciara umie też sobie sama poradzić, jak chce bajkę oglądać. Chwyta za pilota, włącza telewizor i wdrapuje się na kanapę, wołając "Baja, baja!". No to matka ładuje się z nią na tą kanapę i oglądamy. Co z tego, że po 5-ciu minutach już jej się nudzi! Ale chciała baję, to sobie włączyła, a co! I nawet nagrywać na później sama potrafi :) Kiedyś sprawdzam, co tam mamy na liście nagrań, a tam kilka bajek! No to już wiemy, kto nam dysk zapycha ;) A jak chce ciastko, to też nie zamierza czekać, aż ktoś jej poda, bo sama doskonale wie, gdzie ciasteczka są. Jak jesteśmy poza domem, to otworzy sobie torbę i wyjmie przysmaki, a potem mama się dziwi, gdzie ta pełna paczka ciastek się podziała! Ale mamusię też poczęstuje :) Dobrze choć, że w kuchni szafki z ciasteczkami mamy zabezpieczone, bo inaczej nic by na półkach nie zostało!

A jak dba o te wszystkie swoje lalki i misie! Nosi, przytula, daje buziaczki - czasem to mama aż zazdrosna jest, że taka lala dostaje więcej całusków niż ona! Mama to czasami uprosić się o buziaka nie może przez kilka dni, podczas gdy lala zostaje nimi zasypana sto razy na dzień! Widać mama nie jest tak atrakcyjna jak ta lala :) No w sumie lala jeszcze młoda i siwe włosy nie wystają tu i ówdzie ;)

Albo ciągle małpuje wszystkich dookoła. Co robi mama, ona też chce to samo. I tak na przykład rano woła o szczotkę i czesze swoje krótkie włoski, a potem dobiera się do moich (których przez to jej czesanie już niewiele mi zostało :) Czasem zdarzy jej się odwrócić szczotkę i wtedy matka dostaje po łbie! Albo klepie się po policzkach, naśladując mamę wcierającą krem. Zabawnie też wygląda, gdy chwyta się za główkę, wołając "Ojeju", gdy np. mama spali obiad i sama tak "ojejuje" :) A jeszcze zabawniej jest, gdy włączę radio albo ona sama odpali jakąś muzyczkę i zaczyna te swoje tany - ostatnio w ruch poszły nie tylko małe nóżki, ale też rączki, a główka kiwała się jak u tego pieska kiwaczka z samochodu :)

Codziennie coś nowego, zaskakującego, zabawnego! A Wasze maluchy czym Was zaskakują? Dzień bez zaskoczenia to jak zupa bez wody, schabowy bez bułki tartej czy Irlandia bez deszczu ;) Ale przynajmniej ubaw jest i będzie jeszcze przez długi czas! (albo dopóki nie zaczną się te wszystkie bunty - wtedy to dopiero będzie "ubaw" po pachy! ;)


Na koniec mam do Was pytanie odnośnie tego samodzielnego wydostawania się z łóżeczka - czy Wasze maluchy wychodziły też w nocy, po ciemku, czy tylko jak już było jasno i widziały co i jak? Jeśli w nocy lubiły spacerować, to mieliście jakieś dodatkowe zabezpieczenia, np. lampkę włączoną całą noc, żeby dziecko nie spacerowało w całkowitych ciemnościach? Zobaczymy, jak to będzie u nas!




--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Podobało się? A może niezbyt? Ale i tak daj znać :) 
Napisz komentarz, daj lajka na Fejsie albo udostępnij mój post Twoim znajomym. 
Możesz też wszystko na raz - nie pogniewam się ;)
Mam nadzieję, że wpadniesz do mnie jeszcze!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

You Might Also Like

23 komentarze

  1. Hahahaha, ale sytuacja! Wystraszyłabym się nieźle :-) Widzisz, życie pisze inny scenariusz niż w telewizji jak siedzi kobieta pięknie ubrana,a tu dziecko pierwsze kroki stawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, w życiu jest ciekawiej, śmieszniej i bardziej zaskakująco :) Ciekawe gdzie mnie następnym razem zaskoczy moje dziecię? ;)

      Usuń
  2. My mieliśmy taką malutką lampkę nocną (taką do kontaktu), która dawała marne światło - takie właśnie, żeby było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I całą noc się świeciła? A często Twoje dzieciątko spacerowało po nocach? Nasza na razie w nocy nie ucieka, ale to dopiero kilka dni minęło od tej pierwszej ucieczki, więc jeszcze może się nie kapnęła, że w nocy też można :)

      Usuń
  3. Oj tak, nawet obserwując malucha codziennie, czasem się człowiek zdziwi, że tak szybko nabywa tych wszystkich umiejętności nowych. Swoją droga sprytna, że wyszła górą z łóżeczka, a nie upadła jakoś nieszczęśliwie. Znajomi ledwo co złapali synka w ostatniej chili jak na głowę leciał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona już od dawna umiała sama wchodzić i wychodzić z łóżeczka, bo wyciągaliśmy szczebelki i jej pokazywaliśmy, jak ma to robić. Więc o upadek się nie baliśmy. Tylko teraz cwaniara postanowiła już nie czekać, aż my wyciągniemy te szczebelki i sama je wyciąga rano :) Dla mnie to w sumie plus, bo jeszcze mogę doleżeć te kilka minut, czekając aż sama do mnie przytupta :)

      Usuń
  4. I love your blog!
    Do you want to support each other's blog by following each other?:) Please let me know if you do so I can follow you right back x

    xoxo, Nastya

    MY BLOG NASTYA DEUTSCH
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha :) Urocza ta Twoja mała <3 Nas dopiero czeka etap biegania i uciekania z łóżka. Póki co, nasza Pola jeszcze nawet sama nie stoi, ale i tak trzeba ją mieć na oku cały czas, bo na czworaka potrafi przejść całe mieszkanie i nie wiadomo co to za pomysł do tego małego łebka wpadnie :o Czytać też oczywiście jej nie mogę - Ona sama chce oglądać książeczkę :P
    Dzieci są naprawdę urocze :)

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na czworakach też potrafią zasuwać :) Poczekaj aż zacznie biegać, to dopiero będziesz mieć oczy dookoła głowy! :D

      Usuń
  6. Dzieciaki nieraz potrafią nieźle zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałem kiedyś szansę opiekować się dwuletnią dziewczynką. Cudowny z Niej człowiek. Przy matce była nieopanowana, ale gdy ta wychodziła, okazywała się niezwykle dojrzałym małym człowiekiem, który prowadził za rączkę do kuchni pokazać gdzie co należy zrobić, bez problemu sama szła się położyć spać (co ja miałem zrobić ale zapomniałem), więc okazywało się, że takie danie luzu nieco zdezorientowało pociechę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaczki są słodkie! :D Takie 2-latki to już wszystko rozumieją! Moja ma półtora roku i też już ciągnie za rękę, jak chce gdzieś iść albo żeby jej coś dać :) I co - podobała się opieka nad takim małym mądrym człowieczkiem? :)

      Usuń
  8. Moja córa dziś zaskoczyła mnie piszczeniem...raz pisnęła i tak jej się to spodobało, że teraz piszczy na okrągło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodkie dźwięki, tylko po pewnym czasie uszy bolą ;) To poczekaj aż zacznie gadać! :D

      Usuń
  9. No i znalazłam różnice między Izami :) MOja nie lubi lalek, a co za tym idzie nie dba onie, nie nosi i nie tuli :) Cała reszta znowu się zgadza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w końcu musiały się czymś różnić te nasze Izki :D Ale zobaczymy co będzie, jak moja będzie w wieku Twojej - czy nie porzuci wtedy lalek na rzecz piłki! :)

      Usuń
  10. Ja też jestem wręcz bez przerwy czymś przez Bąbla zaskakiwana - najczęściej pozytywnie, ale zdarzają się i momenty mrożące krew w żyłach! Dzisiaj na przykład zostawiłam go na chwilę samego w pokoju (bardzo grzecznie przeglądającego na dywanie kartonowe książeczki) - a po moim powrocie stał już na parapecie, na który wspiął się po oparciu łóżka. Także od razu szybkie przemeblowanie i łóżko wywędrowało na drugi koniec pokoju, żeby nie miał po czym włazić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mały spryciarz!!! Trzeba strasznie uważać, bo nigdy nie wiadomo, co tym naszym maluchom wpadnie do główki! Na szczęście nie ma parapetu w pokoiku naszej Izki, bo mamy tam okno dachowe, więc nie ma na co się wspinać. Chociaż półka jest... To tylko czekać, aż wymyśli sobie wspinaczkę po półce!

      Usuń
  11. Te poranki półprzytomne podczas których dziecko robi armagedon to po prostu kwintesencja macierzyństwa ;)
    ps. my mamy małą lampkę ledową do kontaktu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się przestałam przejmować tym codziennym porannym armageddonem na podłodze :D Dopóki ją to cieszy i pozwala mi podrzemać jeszcze kilka minut, to może być! :)

      Usuń
  12. Pamiętam jak mój Numer 1 nauczył się wychodzić z łóżeczka i jak go czasami znajdowaliśmy na podłodze na środku drogi między jego a naszym łóżkiem... Do dzisiaj nie wiem czy zasnął w drodze do nas czy po prostu lubił spać na podłodze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie na tej podłodze wygodniej niż w łóżeczku :D Fajny musiał być widok, co? ;) Moja na razie tylko raz zasnęła na podłodze - wyszła z łóżeczka i chyba już nie miała sił, by wejść z powrotem, ale przynajmniej swój ulubiony kocyk przytargała ze sobą na tą podłogę, więc było jej wygodnie i ciepło :)

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *