Oczami dziecka - Pielucho precz!

20.4.18


Cześć Wam! Tu Izunia. Daaaawno do Was nie pisałam. Ale z okazji moich 3-cich urodzin mama pozwoliła mi coś tutaj nabazgrać. No więc piszę :) A jest o czym. Bo chciałabym się Wam pochwalić, że już jestem dużą dziewczynką i nie noszę już pieluch! No chyba był już najwyższy czas, by się ich pozbyć. Skończyłam przecież 3 latka! Widzieliście zdjęcia, które mamusia mi wtedy zrobiła? Jeśli przegapiliście, to zerknijcie o tutaj. Sami widzicie, że takiej dużej dziewuszce to już raczej nie wypada nosić pieluch. No ale to nie było takie hop siup! Trochę to trwało i o tym chcę Wam właśnie opowiedzieć. 

Pielucho precz, czyli jak w miesiąc pozbyłam się pieluchy.

A wszystko zaczęło się pod koniec stycznia, gdy nagle ni z tego ni z owego powiedziałam do mamusi, że chcę siusiu i chcę usiąść na nocniku. Mama była bardzo zaskoczona, ale szybciutko zdjęła mi pieluchę i posadziła mnie na nocniczku. Siedziałam tam sobie przez chwilkę i nagle poleciało siusiu!  Bardzo się zdziwiłam i spytałam mamusi, co to jest w tym nocniku, i mamusia wyjaśniła mi, że to takie siusiu jakie robiłam do pieluchy. Ale byłam z siebie dumna! Mamusia też się bardzo ucieszyła i nawet biła mi brawo. Taki mój mały sukcesik!

A już w zeszłym roku próbowali mnie sadzać na nocnik, ale nie podobało mi się tam! Siadałam na nocniku tylko w spodenkach, a gdy chcieli mi je zdjąć albo co gorsza zdjąć jeszcze pieluchę, to się strasznie darłam i od razu uciekałam z nocnika. Po kilku takich akcjach odpuścili mi i daliśmy sobie spokój z tym nocnikiem. Chociaż ciągle tam leżał w kącie i chyba czekał na właściwy czas. No i ten właściwy czas właśnie teraz nadszedł!

Tak mi się spodobało to siusianie do nocnika, że tylko tam chciałam siusiać. No ale nie zawsze o tym pamiętałam - szczególnie gdy oglądałam bardzo interesującą bajkę - i wtedy nadal siusiałam do pieluchy. Więc jeszcze nosiłam pieluchę przez kilka tygodni, a mama ciągle się mnie pytała czy chcę siusiu. I jak akurat chciałam, to brałam mój nocnik z kąta i szłam z mamusią do łazienki. I mamusia też musiała razem ze mną robić siusiu - czy jej się chciało, czy nie :) Fajne było to nasze wspólne siusianie!

Pod koniec lutego mamunia i tatunio powiedzieli mi, że od teraz nie będę już nosić pieluchy w domu! Tylko do przedszkola i na noc jeszcze zakładałam. A po domu goniłam bez pieluchy, tylko w samych majtusiach. No i wtedy to była niezła zabawa! Chociaż mamusia chyba tak tego nie wspomina! Bo ciągle musiała ze ścierką gonić i wycierać moje siusiu z podłogi czy kanapy. Byłam jak mały piesek, który wszędzie sika. Nieraz udało mi się zrobić siusiu do nocnika, a chwilę później zrobiłam na kanapę. I to zawsze jak mama pytała po sto razy czy chcę siusiu, a ja że nie chcę, i mamunia szła na chwilę do kuchni, a ja po chwili wołam, że jest siku na kanapie. I na macie. I na podłodze. I mama latała z tą ścierką i tylko wycierała. I przebierała mi mokre majtusie. I prała. I wieszała na suszaku. Jednego dnia to aż mi się majtusie skończyły i miejsca na suszaku zabrakło! To pojechałam z mamunią do sklepu i kupiłam sobie więcej majtusiów. Takie z Peppą sobie wybrałam. Teraz mogłam siusiać do woli :) Kiedyś to nawet mama jeszcze nie zdążyła wyprać jednych majtek, a ja już następne zmoczyłam. Mama się tylko za głowę chwyciła! I tak zabawnie było przez kilka dni.

Potem postanowiłam, że już nie będę tak męczyć mamusi, żeby całkiem nie osiwiała przeze mnie. I zaczęłam sama wołać, że chcę siusiu. I do nocnika coraz częściej siusiałam. I majtusiów już nie moczyłam (no dobra, tak raz na dzień się nieraz zdarzało). Nawet w przedszkolu już nie miałam pieluchy. Ani w aucie. Ani na zakupach. A jak byłam z mamusią w mieście, to wołałam że chcę siusiu i sikałam do takiego dużego kibelka jak mama! Tylko jeszcze na noc wciąż ubierałam takie pieluchomajty. Bo w nocy to zwykle mocno śpię i nie pamiętam o tym, żeby zrobić siusiu na nocnik!

Spodobało mi się siusianie do dużego kibelka i pojechałam z mamusią kupić taką nakładkę na kibelek, żeby mi pupka nie wpadła do środka. Miałam wieeeeelki dylemat, którą nakładkę wybrać - z Peppą czy z Psim Patrolem! No ciężki wybór mówię Wam! :) W końcu wybrałam Psi Patrol, bo z Peppą to mam już nocniczek. I od tej pory chciałam siusiać już tylko do dużego kibelka z moją nakładką. Nawet mam tam schodek położony (oczywiście z Peppą) i sama umiem wejść na kibelek. I nawet sama już spłukuję. Nieraz to nawet mówię mamuni, że ja wszystko sama i mamusia czeka przed drzwiami i tylko kuka na mnie.

Gdy skończyłam 3 latka pod koniec marca, raz na zawsze powiedziałam pieluchom "Żegnajcie pieluchy!" - i już nawet na noc ich nie noszę. Czasem prześpię całą noc bez żadnego siku, czasem się budzę w nocy i wołam, że chcę siusiu i idziemy szybko do łazienki. Ale czasami zdarza mi się też, że zrobię siusiu do łóżka i wszystko jest wtedy mokre i trzeba wszystko zmieniać - moją piżamkę, prześcieradło, czasem poduszkę, a czasem nawet piżamkę mamy! No bo ja taka mała spryciula jestem i żeby nie zmoczyć mojego ślicznego nowego łóżeczka z Olafem, to śpię w łóżku z mamusią i tatusiem i to ich łóżko moczę :) A co! Więc dopóki jeszcze będę czasem sikać w nocy do łóżka, to mnie z niego nie wygonią do mojego łóżeczka! Tylko ciiiiiiii! Nie mówcie mojej mamie! Bo ona myśli, że ja po prostu nie chcę spać w swoim pokoiku. A ja tylko nie chcę zsikać mojego fajnego łóżeczka :) No ale coraz rzadziej mi się zdarza to sikanie w nocy!

I tak kończy się moja przygoda z pieluchami. Fajne były, ale teraz fajniej i lżej jest bez nich. Dobrze że się ich wreszcie pozbyłam! Choć przyznam się Wam, że nieraz jeszcze zdarzy mi się zrobić siusiu do majtusiów w przedszkolu, ale to tylko dlatego że tak fajnie się tam bawię i zapominam o tym, że chcę siusiu. Ale w domku to już prawie nigdy nie robię w majty! A jeszcze zabawnie jest jak jestem z mamusią na zakupach i nagle wołam, że chcę siusiu i wtedy mama jak szalona biega i szuka jakiegoś kibelka! I woła do mnie "Wytrzymaj, wytrzymaj!" A ja jestem taka dzielna, że wytrzymuję aż dojdziemy do kibelka. No bo przecież wózeczka mojego też nie będę moczyć (co innego gdyby mamunia na rękach mnie niosła - wtedy mogłabym nie wytrzymać ;) Mama mówi, że z pieluchami było łatwiej i było mniej biegania i szaleństwa, ale obie się cieszymy, że się tych pieluch wreszcie pozbyłyśmy!

A te pieluchy, co mi jeszcze zostały, to mogę moim lalkom zakładać, bo one jeszcze nie umieją do kibelka siusiać tak jak ja. Muszę je chyba nauczyć! Bo kibelek dla lalek to już mam :)

I jak Wam się podobała moja opowieść? Chcecie żebym częściej do Was pisała? To musicie z moją mamunią pogadać :) Bo ja też mam wiele do opowiedzenia! To na razie!

Acha, i nie zapomnijcie napisać jakiegoś komentarza albo dać mi lajka na Fejsie. Ucieszę się! A może macie dla mnie jakieś fajne rady, żebym już w ogóle w nocy nie siusiała? Tym bardziej się ucieszę (a mamunia to nawet bardziej :)

No to papa!

Izunia






You Might Also Like

10 komentarze

  1. Z tym nocnym siusianiem to my też mamy problem. Syn ma 3,5 roku i nadal śpi w pampersie. Próbowałam go kłaść bez ale zawsze budził się posikany. Uważam, że tak jak w przypadku sikania do nocnika, trzeba po prostu przeczekać aż dziecko samo będzie gotowe. Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę :) Może rzeczywiście trzeba poczekać :) Chociaż teraz to nie wiem, czy córcia będzie jeszcze chciała zakładać tego pampersa na noc!

      Usuń
  2. No Izuniu, zaczynasz tworzyc dla mamy konkurencję i chyba możesz sobie z moją Iza przybić piątkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piątka :) Rzeczywiście konkurencja mi rośnie ;)

      Usuń
  3. Moja mała ma dwa i pół roku i jeszcze ani razu nie zrobiła na nocnik. Czasem na niego usiądzie ale po sekundzie ma dość a ja nie chcę jej na nim trzymać na siłę. Wszyscy mi mówią że ona już powinna robić na nocnik nawet lekarka tak stwierdziła jak byłyśmy na szczepieniu. Czasem to już miałam dość słuchając jak to dwulatki juz ładnie same robią na nocnik. Ale przecież na siłę nic nie zdziałam i czekam aż mała sama będzie gotowa. Twój post dał mi nadzieję że w końcu do tego dojdzie i nie ma co się spieszyć i ulegać presji. :) Dzieci są mądrzejsze niż nam się zdaję i czasem z dnia na dzień potrafią nas nieźle zdziwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, dzieci same wiedzą kiedy będą gotowe :) A ja też słyszałam kilka razy, że taka duża i jeszcze nosi pieluchę? Ale ignorowałam takie gadanie. Więc się nie przejmuj i po prostu poczekaj :)

      Usuń
  4. Fajna historia...super, że poszło to tak naturalnie. Aż chciałoby się napisać z dnia na dzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam zaskoczona, że tak szybko poszło :) Bo na początku, gdy biegałam tylko ze ścierką, to miałam wielkie obawy, że to będzie trwać wieki :)

      Usuń
  5. Super. Mój pierworodny szybko przestał robić w pieluchy. Zobaczymy jak będzie z Zuzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę, by też poszło tak szybciutko :)

      Usuń

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie

NAPISZ DO MNIE

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *